wtorek, 17 lutego 2015

Zapusty, zapusty i po zapustach … czyli … śledzik w oleju na Ostatki.


Ten kto się nie wyszalał w karnawale ten niewiele ma czasu by nadrobić stracony czas. Dziś ostatni dzień szalonego czasu. Możemy szaleć, pląsać, jeść mięso, używać do woli, swawolić, ale pamiętajmy, że tradycyjnie  wraz z wybiciem północy nastanie czas postu.
W moim rodzinnym domu ostatki nazywano potocznie „śledziem”. Skąd taka nazwa się wzięła - nie wiem???
Rodzice nie obchodzili jakoś zbyt hucznie pożegnania karnawału. Ot, może czasem ktoś z ich dobrych znajomych czasem wpadł na „karciochy”, w które przepadali grać (zazwyczaj w Kanastę - parami).
Mama przygotowywała wtedy śledzie na różne sposoby. Najbardziej uwielbiałam te zwykłe w oleju z cebulką. 

Takie dzisiaj właśnie chciałam Wam zaproponować jako prostą, klasyczną i można rzec staropolską przystawkę ostatkową. Śledzie te mają również powodzenie w inny wieczór … są doskonałe na Wigilię.
W ogóle są świetne przez cały rok … nie chwaląc się :)

Moja Mama, a teraz ja śledzie w oleju z cebulką robię tak:



porcja na 1 słoik po dżemie
Potrzebne będzie:
  • 2-3 śledzie (uważam że najlepsze do tego będą matias’y)
  • 1-2 średniej wielkości cebule pokrojone w kostkę
  • dobrej jakości olej lub oliwa do zalania śledzi
  • odrobina soku z cytryny lub octu winnego lub zwykłego octu 10%
  • sól i pieprz do smaku

Jak wykonać:
Jeśli macie wpływ na to i widzicie jakie kupujecie śledzie to radzę: kupujcie śledzie jasne – prawie białe, jędrne i całe (nie poszarpane na brzegach – ich mięso musi być zwarte).
Dobrze wybrane śledzie należy odpowiednio namoczyć. Pierwszy raz na godzinę. Następnie wylać wodę i czynność powtórzyć.
Po kolejnej godzinie śledzie zanurzyć po raz ostatni do wody
z dodatkiem octu, który sprawi, że ości w śledziu zmiękną. Nie należy jednak przesadzać z ilością dodanego octu ponieważ może się zdarzyć,  a raczej na pewno zdarzy się, że śledzie zgorzknieją
i będą nadawały się do kosza. Zachowajcie zatem umiar. Lepiej dać łyżkę czy nawet dwie mniej octu niż biegać po śledzie zamiast do fryzjera :)
Namoczone śledziki osuszyć i pokroić w dzwonka. Cebulę pokrojoną w kostkę (w ostateczności mogą być piórka) wyłożyć na sito i sparzyć dokładnie wrzątkiem. Gorącą cebulkę zostawić na chwilkę do przestygnięcia.
Do czystego słoiczka układać na przemian:
Cebulkę skropioną sokiem z cytryny lub octem (winnym lub zwykłym) i posypaną świeżo zmielonym pieprzem, na to 2-3 dzwonki śledzia, olej lub oliwa i ponownie cebulka skropiona sokiem lub octem i posypana pieprzem, a na to śledziki w dzwonkach i olej lub oliwa i tak do wyczerpania zapasów.
Zwykle nie używam w swojej kuchni octu … ale do śledzi – zawsze! (do tego przepisu).
Słoik zakręcamy na kilka godzin i wstawiamy do chłodnego miejsca.

UWAGA!!! Śledzie sprzedawane w małych kubełkach są nieco mniej słone i można je moczyć nieco  krócej :)

Życzę Wam dobrej zabawy w tę ostatnią noc karnawału
no i smacznego śledzia :)

2 komentarze:

  1. w końcu dowiedziałam się, jak przygotować smaczną cebulkę do śledzia. przecież to pyszna podstawa. no i wiem też, dlaczego moje śledzie są często gorzkie.
    nie ma to, jak przepis doświadczonej Pani domu :)
    buziaki Asiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za przemiły komentarz :)
      Cebulkę można jeszcze delikatnie osłodzić - można wymieszać ją z cukrem przed włożeniem do słoika i lekko skropić olejem i octem i macerować chwilkę, albo posypywać cukrem delikatnie samą cebulkę już w słoiku (ALE BEZ PRZESADY!!!)
      Również przesyłam pozdrowienia :)

      Usuń

Bardzo dziękuję, że pozostawili Państwo swój komentarz. Wszelkie uwagi są mile widziane i czytane.
Mam nadzieję,że do zobaczenia :)