Szarlotka z kruszonką
Nie znaleźliście do tej pory na blogu szarlotki, bo nie posiadałam przepisu, który by zadowolił mnie i moich domowników w taki sposób, aby robić ją w dużej blaszce, aby poświęcać jej czas i energię. Owszem, poczyniłam kilka prób szarlotkowych wypieków, ale szału nie było. W grudniu otrzymałam przepis od mojej koleżanki Ani na szarlotkę, która przykuła już na wstępie moją uwagę. Ania przyszła i opowiadała, że zrobiła pyszną szarlotkę, która była taaakkkaaa chrupiąca. Na słowo chrupiąca zawsze strzygę uszami i robię się bardzo czujna. Poprosiłam Anię o przepis, bo ambitnie chciałam ją upiec jeszcze na święta w grudniu … ha! Miękkie ciasto, wilgotne jabłka o wyrazistym smaku (zmieniłam lekko recepturę podaną przez Anię, ale tylko przy jabłkach) i bardzo chrupiąca kruszonka sprawiły, że jedliśmy szarlotkę jeszcze cieplutką z lodami waniliowymi. Poezja smaku … Blacha zniknęła w jeden dzień. Upiekłam zaraz następną i powiem Wam, że ciasto można fajnie trzymać w chłodnym mi...