wtorek, 9 września 2014

Historia jednego wypieku … czyli ptysie z kremem :)




Dawno, dawno temu kiedy byłam początkującą Panią Domu zamarzyło mi się … że upiekę rodzinie w niedzielne popołudnie dla rodzinki ptysie :) 


Jak zamarzyłam, tak zrobiłam …
Nie było wtedy jeszcze Internetów … więc kupowało się bardzo dużo, dużo kolorowych gazet. Właśnie w jednej z nich znalazłam przepis na „domowe ptysie z kremem” jednej z naszych znanych do dziś celebrytek w kuchni, no nawet można by rzec Chef . Przygotowałam się poważnie do akcji wypieku ptysiów bo nigdy wcześniej tego nie robiłam.
Krok po kroku przygotowywałam ciasto zgodnie z zaleceniami mojej mistrzyni – wg przepisu w gazecie.
Efektem moich wypieków były stery nie chrupiących i rumianych ptysiów lecz gumowe małe placki.
Czy potraficie wyobrazić sobie moją minę? Zawód dzieci i Pana K? Śmiechy i chichy???
Jednak mnie, ambitnej Pani Domu do śmiechu nie było. Zrobiłam szybką analizę co zrobiłam nie tak … Oczywiście … w przepisie Pani Chef podpowiedziała, że w ostatniej fazie wyrabiania ciasta można pomóc sobie mikserem. Jako niedoświadczona Pani Domu – potraktowałam moje ptysie mikserem jak się patrzy no i stało się … Dziś już wiem – ciasto ptysiowe nie powinno być miksowane (a przynajmniej nie z takim impetem jak wtedy)  :(  a mieszane do skutku :)
Przez wiele, wiele lat nie dotykałam się ptysiów.
Maja podrosła … pamiętając moją wpadkę postanowiła przełamać pecha …
Upiekła piękne ptysie. 


W jej ślady poszłam i ja … 



Potrzebne będzie: 
  • 1 szklanka wody 
  • 1 szklanka mąki 
  • 125g margaryny 
  • 4 jajka 
  • 1 opakowanie serka mascarpone 
  • 1 kubeczek śmietanki kremówki 
  • Cukier waniliowy do smaku 
  • Cukier puder do posypania wierzchów ptysiów 

Jak wykonać: 
  
Na początek przygotuj sobie garnek w którym zagotujesz wodę razem z margaryną. Do wrzącej mikstury należy wsypać mąkę
i energicznie mieszać – tak aby ciasto rozmieszać i aby się ono nie przypaliło :)Po tym zabiegu odstawić masę do wystudzenia. 

Krok drugi: Do zimnej masy dodajemy po jednym jajku przez cały czas mieszając energicznie – najlepiej drewnianą łyżką. Masa powinna być jednolita i nie za rzadka. Dlatego nie dajemy od razu wszystkich jajek. Jeśli jaja są duże – czasem wystarczą np. trzy sztuki. 

Krok trzeci: Gotową masę wykładamy na formę – blachę do pieczenia – wyłożoną papierem do pieczenia i jeśli nie macie specjalnej szprycy (ja jeszcze nie mam) to łyżką nakładacie niewielkie porcje ciasta w dość dużych odstępach od siebie bo ptysie mają to do siebie, że podczas pieczenia rosną!!!
 
Krok czwarty: Ciasto ptysiowe stawiamy do nagrzanego piekarnika do temperatury 200st i pieczemy ok. 25-30 minut. Krok piąty: Studzimy ptysie i wystudzone przekrawamy na pół
i napełniamy kremem (lub dowolną masą – można wytrawnie) 


 
Wykonanie kremu: Śmietankę ubijamy na bitą śmietanę z odpowiednią dla siebie ilością cukru waniliowego. Do ubitej śmietany dodajemy po łyżce serka i dalej delikatnie ubijamy. Krem jest puszysty i gotowy po kilku minutach. Można też ptysie napełnić samą bitą śmietaną :) 

Życzę Wam smacznego i udanych wypieków … i pamiętajcie – raczej łyżką – nie mikserem (lub uważajcie z obrotami) :) bo ciasto może zrobić się zbyt rzadkie 


 
Ps. Żałuję, że przepis się nie zachował … chociaż mam jeszcze kilka starych gazet z tamtego okresu … trzeba by było dobrze poszukać na dnie szkatuły :) 

Ciasta bez miksera

9 komentarzy:

  1. "Ciasto ptysiowe nie powinno być miksowane", czyli dokładnie to, o co mi chodzi :)

    Miło mi, że bierzesz udział w akcji "Ciasta bez miksera". Dziękuję za przepis. Z pewnością skorzystam :)
    Joasia
    http://gotowaniezdzieciakami.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wyjdą za pierwszym razem Joasiu ... a nie tak jak u mnie ... wielka klapa i wielkie zniechęcenie na wiele lat :( Teraz akcja była bodźcem do podjęcia próby :) Dzięki za bodziec, za odwiedziny i pozostawienie komentarza :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki Sosna :) Miło Cię gościć u siebie :)

      Usuń
  3. ja nigdy nie piekłam, ale dzięki za wskazówki
    wyglądają idealnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że zawsze miałam opory ... ale dzięki Mai przekonałam się :) To wcale nie jest takie trudne , no i wychodzą rzeczywiście idealnie :)
      Dziękuję za odwiedziny i pozostawienie komentarza.

      Usuń
  4. Szukając przyczyny mojego ptysiowego niepowodzenia.. dotarłam tu i teraz już wiem że popełniłam ten sam błąd, czyli zmasakrowałam ciasto mikserem i dlatego nie wyszło. Ech.. za jakiś czas może spróbuje podejść do tematu ptysi po raz drugi. :)
    Dzięki za Twoją historię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i za podzielenie się swoimi doświadczeniami ze mną i czytelniczkami bloga.
      Zapewniam, że przy kolejnym podejściu ptysie wyjdą z pewnością piękne, chrupiące i wyrośnięte.
      Zachęcam do działania.
      Tutaj drugi link do ciasta ptysiowego z inną masą. Tym razem obeszło się bez wtopy :)
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do czytania kolejnych wpisów.

      Usuń
    2. a oto i obiecany link
      https://sekretymaleiduze.blogspot.com/2015/11/chcesz-ptysia-czyli-ptysie-z-bita.html

      Usuń

Bardzo dziękuję, że pozostawili Państwo swój komentarz. Wszelkie uwagi są mile widziane i czytane.
Mam nadzieję,że do zobaczenia :)