wtorek, 26 stycznia 2016


20 stycznia 2016 r., odbył  się w Warszawie
I Narodowy Kongres Żywieniowy
pod hasłem „Żywność i żywienie w prewencji i leczeniu chorób – postępy 2016”. Organizatorem tego wydarzenia był Instytut Żywności i Żywienia (IŻŻ) na czele którego stoi pan prof. dr hab Mirosław Jarosz
W Kongresie wzięło udział ponad 400 osób z całej Polski ─ w tym m.in. lekarze, dietetycy, naukowcy, urzędnicy państwowi, dziennikarze, blogerzy i przedsiębiorcy z branży spożywczej.



Na Kongresie podczas licznych wykładów uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się jakie są najnowsze wyniki badań w nauce o żywieniu, jak zmiany
w sposobie żywienia wpłynęły na długość życia Polaków na przestrzeni ostatnich lat, co zawierają aktualne zalecenia żywieniowe.
Ponadto, uznani eksperci – pracownicy Instytutu Żywności i Żywienia  wygłosili szereg naprawdę bardzo interesujących referatów przedstawiających najnowsze osiągnięcia w prewencji i żywieniowym leczeniu przewlekłych chorób niezakaźnych, w tym chorób układu sercowo-naczyniowego, zaburzeń lipidowych, cukrzycy typu 2, otyłości i choroby Alzheimera. Jeden z wykładów poświęcony był tematyce przeciwdziałania chorobom zależnym od niedoborów jodu i nadmiernego spożycia soli. 

Jednak najistotniejszą rzeczą według mnie, która wydarzyła się podczas trwania kongresu to przedstawienie przez profesora Mirosława Jarosza nowej, zmodyfikowanej Piramidy Żywnościowej. Jak twierdził pan profesor zmiany te są wyrazem postępu w naukach medycznych  i uwzględniają wyniki najnowszych badań naukowych, a także rekomendacje uznanych światowych ośrodków eksperckich.


Tak wygląda nowa piramida żywieniowa która zmieniła nazwę na Piramidę Zdrowego Żywienia
i Aktywności Fizycznej

materiały pochodzące z IŻŻ w Warszawie
 

Na konferencji prasowej prof. M. Jarosz przedstawił nową Piramidę Żywieniową w sposób bardzo krótki, ale jakże obrazowy:
-dużo ruchu
-mało cukru, soli i tłuszczu
-dużo błonnika

W nowej Piramidzie to nie konkretne produkty spożywcze, a różne formy aktywności fizycznej są jej podstawą W Piramidzie z roku 2009 awansowały warzywa i owoce jako najbardziej zalecane
i pożądane wypierając z pierwszego miejsca produkty zbożowe, które obecnie zostały przesunięte na o jeden szczebel piramidy wyżej na miejsce drugie.
Na konferencji prasowej jak i podczas wykładu pan  profesor Mirosław Jarosz tłumaczył, że warzywa i owoce powinny stanowić przynajmniej połowę naszego pożywienia ze względu na bezcenne witaminy, składniki mineralne i polifenole. Warzywa jak i owoce po pierwsze w znaczny sposób zmniejszają zachorowalność oraz umieralność na nowotwory, choroby układu krążenia oraz cukrzycę.

"Należy sięgać po nie jak najczęściej, badania nie pozostawiają wątpliwości, że każda ich porcja zmniejsza ryzyko wielu schorzeń, w tym głównie chorób sercowo-naczyniowych oraz nowotworów
i wydłuża życie"  zaakcentował prof. Jarosz.
Należy jednak pamiętać o zasadzie właściwych porcji:  ¾ warzyw i ¼ owoców. 



Kolejną nowością w Piramidzie jest umieszczenie
w niej ziół z czego osobiście się bardzo cieszę. Do tej pory brakowało w niej miejsca na zioła, a to tak jakby ich w ogóle nie było. Tym razem naukowcy z IŻŻ uznali nie tylko walory smakowe, ale również prozdrowotne ziół (jak się wyrazili).
Do Piramidy włączono również orzechy i na stałe wspominaną już wcześniej aktywność fizyczną (zaleca się 30-45 minut aktywności dziennie).
Nieodłącznym dokumentem funkcjonującym razem
z Piramidą jest 10 zasad zdrowego żywienia.

Materiały pochodzące z IŻŻ w Warszawie
 

Mam nadzieję, że Ci którzy jeszcze nie są przekonani do spożywania dużej ilości warzyw
i owoców teraz choć trochę zmienią zdanie (niestety znam takie osoby).



Nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła kilku fotek
z Kongresu. Było bardzo interesująco, ale organizatorzy zadbali aby było również kolorowo, zdrowo i smacznie.








Z niecierpliwością czekam na II Narodowy Kongres Żywieniowy :)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Premiera nowego numeru AROMATU - wydanie specjalne Tłusty Czwartek



Ekipa blogerów z Lubelskiej Blogosfery Kulinarnej przygotowała dla Was kochani pyszne słodkości na zakończenie karnawału.
Wiadomo, zaczynamy w Tłusty Czwartek, a kończymy we wtorek Śledziem (chociaż w różnych regionach Polski używa się różnego nazewnictwa na ten ostatni dzień karnawału) i nie ma co do tego wątpliwości.
Kolejny numer Aromatu to numer specjalny
i wyjątkowy bo znajdziecie w nim tylko przepisy na same  słodkości, ale moje drogie redakcyjne koleżanki nie zapomniały również o słodyczach dla wymagających to znaczy dla tych, którzy słodycze lubią ale ze względu na dietę i zdrowie potrzebują czegoś szczególnego.

Aromat już w sieci(klik)

http://issuu.com/magazynaromat/docs/aromat_tlusty_czwartek_32a7e26844ba69

niedziela, 24 stycznia 2016

Zupa gulaszowa (wołowo-wieprzowa)




Od dawna o ten przepis prosili mnie zwolennicy konkretnego
i solidnego papu :) Postanowiłam się przełamać i przygotować dla nich tę pikantną i rozgrzewającą zupę gulaszową z odrobiną cebulki i papryki dla podkreślenia smaku. Za oknem mroźno, więc zupa musi być gęsta i gorąca. Myślę, że zadowoli niejednego zmarzlucha, narciarza i zwolennika spacerów po mroźnych alejkach parkowych lub duktach leśnych.
 
Składniki:
  • 50dkg mięsa z łopatki (gulaszowego)
  • 50dkg mięsa wołowego (gulaszowego)
  • 4 kolorowe papryki (u mnie żółta i czerwona)
  • 1-2 cebule
  • Przyprawy: sól, pieprz, czerwona papryka (ostra, słodka, wędzona) – po 1 łyżeczce od herbaty, szczypta lub dwie kuminu lub kminku roztartego w moździerzu, 2 listki laurowe, 3 ziela angielskie, 2 łyżki oleju rzepakowego,
  • Woda
  • 1 łyżeczka mąki – opcjonalnie
  • Marchew - opcjonalnie


Wykonanie:
 
Mięso należy umyć wysuszyć ręcznikiem papierowym i usunąć
z niego ewentualne błonki i nadmiar tłuszczu. Pokroić w  kostkę i obtaczamy w papryce, kuminie i kminku.  Na rozgrzanej patelni lub garnku z łyżką oleju obsmażamy najpierw mięso wołowe
i dusimy we własnym sosie, a następnie mięso wieprzowe. Na drugiej rumienimy pokrojone w kosteczkę cebule, które następnie dodajemy do mięsa, które po odparowaniu części własnej wody zalewamy 1 szklanką wody i dusimy pod przykryciem na małym ogniu uprzednio dodając również resztę przypraw. Gdy woda znowu nam wyparuje, a mięso będzie jeszcze twarde (może się tak zdarzyć bo mięso wołowe wymaga dłuższej obróbki) uzupełniamy ponownie nasz garnek z mięsem i cebulą o kolejną szklankę, a nawet dwie szklanki wody. 


Marchew umyć i obrać krojąc  dowolnie w plasterki, kostkę lub paski. Można ją dodać do zupy razem z drugą porcją wody jeśli decydujecie się na dodanie marchwi do zupy.
Na ½ godziny przed końcem gotowania, kiedy mięso w zupie jest już prawie miękkie należy dodać pokrojoną  w paski, umytą paprykę. Gotować w dalszym ciągu jeszcze przez około ½ godziny.
Jeśli uważacie, że zupa powinna być gęściejsza – możecie ją zagęścić poprzez dodanie/oprószenie zawartości garnka
1 łyżeczką mąki pszennej i wymieszanie jego zawartości energicznymi ruchami lub przez dodanie zawiesiny przygotowanej z mąki i wody – jednak jestem pewna, że zupa gulaszowa będzie tak gęsta i aromatyczna, że szkoda ją zagęszczać w taki prymitywny sposób. Spróbujcie delikatnie z podlewanie mięsa wodą, użyjcie przypraw, a jestem pewna, że uzyskacie doskonałą i gęstą zupę gulaszową. 


Niektórzy jedzą taką zupę z ziemniakami inni z chlebem, a ja lubię z ciepłymi chrupiącymi bułkami lub bagietką razową.

niedziela, 3 stycznia 2016

Jaglanka z owocami, suszoną żurawiną na mleku … na dobry początek dnia :)


Na dobry początek dnia i nowego roku proponuję cieplutkie śniadanko z kaszką jaglaną (a właściwie jej płatkami) w roli głównej na mleku i zaznajomienie się z pierwszymi zmianami jakie od dziś zachodzą na blogu…

Po pierwsze blog zmienia nazwę … już od dawna wszyscy kojarzą mnie z nazwą Szkatułka Cook a nie z Sekretami małymi
i dużymi .
Od  1 stycznia 2016 blog zmienił oficjalnie nazwę na Szkatułka Cook

 
Adres bloga pozostaje bez zmian, na razie pozostaję na Bloggerze , choć niewykluczone, że niebawem i w tej materii zajdą jakieś zmiany.
Kolejne zmiany, które zauważycie to zmiany w tytułach postów. Będą jedno członowe i będą zawierały tylko nazwę potrawy przeze mnie proponowanej. Myślę, że spodoba się Wam ten pomysł.
Po trzecie posty będą ukazywały się częściej – minimum raz
w tygodniu :)
 
Tyle o zmianach …

Śniadanie to podstawowy posiłek  i wzmacniający nasz organizm na cały dzień. Talerz kaszy jaglanej przygotowany w swój ulubiony sposób jest tego najlepszym dowodem. Kto jada ten wie, prawda? :)


Ja przygotowuję swoją porcję zdrowia i energii w sposób następujący:

Potrzebne będzie:
  • 1/2szkl płatków jaglanych
  • ½ szkl mleka kokosowego (najlepiej przygotowanego w domu)
  • ½  - 1szkl mleka krowiego (należę do tych osób które od czasu do czasu używają mleka krowiego), jeśli nie używasz mleka można zwiększyć ilość mleka roślinnego, a krowie zastąpić wodą.
  • 1-1/5 garści suszonej żurawiny
  • Świeże owoce – ananas, mango, brzoskwinie (na zdjęciu widoczne jest mango).
Jak wykonać:

Mleko krowie lekko podgrzewam, dodaję  płatki  jaglane
i mieszam. Gdy kaszka zaczyna gęstnieć dodaję resztę mleka roślinnego i żurawinę. Wykładam gorącą na talerz. Przybieram kilkoma suszonymi żurawinami i owocem mango.
W tej wersji nie używam cukru bo zarówno żurawina jak
i mango są bardzo słodkie (w sklepach bardzo rzadko można kupić żurawinę suszoną bez cukru). Jednak jeśli ktoś ma taką potrzebę – proponuję dosłodzić miodem albo syropem z agawy lub cukrem trzcinowym.


 
Smacznego i dobrej energii na cały dzień Wam życzę.