czwartek, 31 grudnia 2015

Do siego roku



Kochani! Niech Nowy Rok AD 2016 przyniesie Wam wszystkim radość i spełnienie wszystkich marzeń i noworocznych postanowień postanowień.
Dziękuję Wam, moim wiernym czytelnikom za to, że byliście ze mną i mnie dopingowaliście oraz dodawaliście otuchy,
a niejednokrotnie byliście wielką  kulinarną inspiracją.
Do zobaczenia w nowym roku 



Niezły falstart … czyli … spotkanie opłatkowe lubelskich blogerek kulinarnych.

foto. Ryszard Kapłon



Umówiłam się z nimi na 17.00 w centrum miasta w Lublinie.
Do Lublina miałam pojechać z Karią. Wstępnie umówiłyśmy się na 16.00.
Zabrałam z domu świeżo upieczone na to spotkanie pierogowce z makiem i wyszłam 5 minut  przed 16.00 bo na miejsce spotkania miałam nie daleko. Stoję, marznę, a Karina nie przyjeżdża … 5, 10, 15 minut... Wytrzymałam jeszcze kolejnych 15 no bo do cierpliwych istot należę, ale już lekko pienić się zaczęłam i nerwowo szukać telefonu w torebce. Zadzwoniłam gdy była 16.30.
Koleżanka Karina nie odpowiedziała.
Wysłałam sms’a  mniej więcej o treści: Gdzie jesteś …. ja tu czekam!
Po kilkunastu minutach … tuż przed 17.00 (byłam już wtedy
i wściekła, i zrozpaczona, i tak naprawdę bezradna ) oddzwoniła wyluzowana Karina :)
- Hej, no ale o co chodzi?
- O co chodzi? O co chodzi?! Jak zaraz po mnie nie przyjedziesz to zobaczysz o co chodzi! - powiedziałam mniej więcej coś w tym stylu.
- No, ej, ale o ile ja wiem, to dzisiaj jest środa, a my to spotkanie mamy w piątek ……
Karina coś jeszcze mówiła, ale już nie pamiętam. W tym momencie dotarło do mnie, że wyszłam z domu na spotkanie świąteczne blogerek kulinarnych z  Lubelszczyzny o dwa dni za wcześnie :) :) :) W kilku sekundach przeanalizowałam cały dzień, mój tok myślenia i doszłam do wniosku, że nie wiem do dziś jak do tego doszło … może chciałam poczęstować wszystkich bardzo świeżymi pierogowcami?
 
No to od początku ….
 
Pewnego miłego piątkowego popołudnia lubelskie blogerki kulinarne, a właściwie trzon redakcyjny Magazynu Aromat  zjechałyśmy do Lublina z różnych części regionu by wspólnie przy suto zastawionym stole (każda z nas przyniosła ze sobą jakiś swój specjał na tę okoliczność i tak na prawdę niczego nam nie brakowało. Było i słodko i wytrawnie, a wszystko było bardzo pyszne) spędzić kilka chwil wspólnie przed Świętami i Nowym Rokiem. Tym razem nasz wybór padł na klimatyczne miejsce w centrum Lublina przy ulicy Marii Curie Skłodowskiej 12  Restaurację Insomnia która ugościła nas filiżanką doskonałej korzennej herbaty rozgrzewającej oraz kokilką rosołu jerozolimskiego w cenie 30 złotych. Jednak podczas tego spotkania ta strawa nie była tak ważna.  Ponieważ przybyłyśmy bardzo licznie na spotkanie i byłyśmy prawie w komplecie mogłyśmy nareszcie trochę porozmawiać i nacieszyć się sobą. Powspominać i zaplanować przyszłość, a nawet pomarzyć.

foto. Ryszard Kapłon

Miłym akcentem tej uroczystości było spotkanie nowej koleżanki blogerki Julianny, która mam nadzieję do nas dołączy na stałe.
Odwiedził nas także podczas spotkania Mikołaj za sprawą naszych dwóch koleżanek Marleny i Marty. Każda z nas otrzymała pokaźną torbę podarków z rzeczami niezbędnymi
w kuchni, ale nie tylko. Sponsorami upominków były firmy Paclan oraz firma VOG Polska Sp. z o. o., producent marek Rapso, Kresto, BackMit. oraz Kawa Inka.  Bardzo  dziękuję za przydatne i dobrej jakości produkty. Przydały się podczas przygotowań świątecznych potraw.


foto. Ryszard. Kapłon

Czas płynął nieubłaganie. Na zakończenie kilka wspólnych fotek, które zrobił nam bardzo sympatyczny i cierpliwy jak na fotografa przystało mąż Dorotki i można powiedzieć, że zamknęłyśmy wspólnie rok, a potem bezpiecznie rozjechałyśmy się do domów. 


foto. Ryszard Kapłon


Powrót do domu trwał krótko i trafiłam od razu :)

Na spotkaniu obecne były (kolejność przypadkowa):
Anna Dorota Edyta Julianna Justyna Karina Małgorzata Marlena Marta Olga  Patrycja niestety tym razem zabrakło w naszym gronie Małgosi ale ona również należy do ścisłego zespołu. 

Dziękuję za miły wieczór i fajne spotkanie, a Karinie, że dowiozła mnie całą prawie pod sam dom. Mam nadzieję, że spotkamy się już za rok w tym samym, a może jeszcze większym gronie - kto wie?


               * Tekst zawiera lokowanie produktów


piątek, 25 grudnia 2015

Wesołych Świąt


I w końcu nadszedł dla nas ten  niezwykły  i radosny czas.
Czas radości, czas odpoczynku, czas świętowania Bożego Narodzenia. Z tej okazji życzę Wam radosnych spotkań
z bliskimi przy stole pełnym pachnących potraw. Oderwania się choć na chwilę od zmartwień codziennego życia. Życzę Wam także dobrej i przyjemnej pracy z dobrą pensją, wielu wspaniałych pomysłów i ich realizacji, ciekawego życia jakiego tylko sobie zamarzycie i przyjaciół, wielu prawdziwych przyjaciół na których będziecie mogli polegać i spędzać te wszystkie cudowne chwile w swoim życiu. Przede wszystkim jednak chciałabym, żebyście poczuli to, co najistotniejsze... miłość, przyjaźń i wspólnotę.
Wszystkiego dobrego i wesołych świąt Wam życzę 


poniedziałek, 21 grudnia 2015

Nim zabłyśnie pierwsza gwiazda ... czyli ... wigilijny barszcz czerwony z uszkami.


Tuż po zabłyśnięciu pierwszej gwiazdy i przełamaniu się opłatkiem oraz złożeniu sobie przez wszystkich serdecznych
i ciepłych życzeń wszyscy członkowie wraz z przyjaciółmi rodziny mogli wreszcie zasiąść do wigilijnego stołu. Rozpoczynały się długo oczekiwane przez wszystkich święta. Nie byłoby świąt i wigilijnej kolacji bez barszczu na domowym zakwasie, który tydzień wcześniej zakisiła babcia, barszcz gotowała moja mama a cudownych, tajemniczych ziół
i przypraw dosypywała w tajemnicy przed mamą szalona ciotka Luśka. Owszem, jadałam potem wyśmienite, inne zupy na wigilijne kolacje, bo i grzybowa z borowików i aksamitna migdałowa, czy siemieniotka i zupa rybna były naprawdę pyszne i niepowtarzalne. Jednak największym sentymentem darzę barszcz z uszkami mojej mamy. Także w moim domu jest on numerem jeden, na ten jedyny i niepowtarzalny wieczór, gdy się Chrystus rodzi.

Zanim zabierzesz się do gotowania barszczu czerwonego proponuję - zakiś buraki na barszcz (o tympisałam w poście z 9 grudnia tego roku).



Jak ugotować barszcz?

Co będzie potrzebne:


  • 2 marchewki,
  • 2 pietruszki
  • ½ średniego selera
  • 1 pora
  • 1 cebula
  • 1,5 – 2kg buraków (mogą być z kiszenia barszczu)
  • 2 jabłka – szara reneta
  • 4 śliwki suszone
  • 2 suszone grzyby/ wywar z gotowanych grzybow suszonych
  • liść laurowy, ziele angielskie, czosnek, tymianek, majeranek, sol, pieprz, cukier,
  • 1-2 goździki,
  • sok z cytryny 
   przyprawy, zioła– wszystko do smaku.

Jak wykonać:

Jarzyny obieramy i zalewamy 2 litrami osolonej wody (dodając liść laurowy i ziele angielskie). Dodać zrumienioną ze wszystkich stron cebulę (można ją przekroić na pół). Następnie dołożyć grzyby suszone  i przygotować wywar jarzynowy.
Następnie dodać albo świeżo obrane i starte na dużych oczkach buraki albo wykorzystać buraki kwaszone i dodać jabłka pokrojone w ćwiartki (w skorkach, bez gniazd nasiennych
i pestek) oraz śliwki, tymianek, majeranek - i jak to szalona ciotka Luśka robiła – dodać 1-2 goździki. Barszcz trzymać na wolnym ogniu – nie gotować!
Po 40-60 minutach barszcz przecedzić na grubym sicie w celu uzyskania czystej i klarownej zupy.
Zupę można teraz odpowiednio zakwasić wcześniej zrobionym zakwasem buraczanym, a jeśli trzeba to i sokiem z cytryny. Następnie dosłodzić, dopieprzyć, dosolić – a wszystko według rozsądku i własnego smaku.
Można też doprawić barszcz wywarem z ugotowanych grzybów.
 


           A jeśli barszcz … to tylko z uszkami :)

Co będzie potrzebne na farsz:
  • 100g grzybów suszonych – najlepiej borowików, ale nie są wymagane
  • ½ bułki (najlepiej czerstwej)
  • bułka tarta (w razie potrzeby – gdyby farsz był za mokry)
  • 1 mała cebula
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • kilka łyżek wody
  • kilka łyżek oleju rzepakowego
  • sól i pieprz do smaku

Jak wykonać farsz:
 
Grzyby przepłukać na sicie i ugotować do miękkości w osolonej wodzie. Odcedzić – wywaru nie wylewać!!! Może być przydatna do doprawienia barszczu.
Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na patelni z odrobiną tłuszczu. Namoczoną i odciśniętą bułkę wraz
z grzybami i wcześniej przygotowaną cebulą należy przepuścić przez maszynkę do mięsa/przemielić
w maszynce do mięsa. Jeśli farsz jest zbyt mokry – można podsypać go odrobiną bułki tartej. Dosolić
i doprawić pieprzem.
Uwaga!!! Farsz zwykle robię dzień wcześniej niż zamierzam kleić uszka.
 
To będzie potrzebne na uszka:
  • ok. 1,5 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • woda

Jak wykonać uszka:
Wyrobić w misie ciasto wsypując do niej 1, 5 szklanki mąki, szczyptę soli oraz tyle wody ile wchłonie mąka.
Wyrobić ciasto jak na pierogi aż będzie elastyczne. Następnie na wysypanej mąką stolnicy rozwałkować cienko ciasto i wyciąć z niego kwadraty o bokach ok. 3cm, na które potem nałożyć niewielką ilość grzybowego farszu.
Następnie złożyć przeciwległe rogi kwadratu w taki sposób, aby powstał trójkąt i zlepić dokładnie wszystkie brzegi. Następnie złapać dwa rogi przeciwległe trójkąta i zlepić je ze sobą – w taki sposób powstaje uszko.
W dużym garnku zagotować osoloną wodę. Wrzucać uszka partiami, mieszając drewnianą łyżką i gotować, aż
wypłyną na powierzchnię.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Pierogowce świąteczne ... czyli ... Pierożki krucho-drożdżowe z makiem i bakaliami


Przepis na te pierogowce postanowiłam wypróbować jeszcze przed świętami.  Królikami doświadczalnymi zostały moje koleżanki z Lubelskiej Blogosfery Kulinarnej oraz Pan K. Przyznam nieskromnie, że w jednym i drugim przypadku króliki :) przeżyły , a nawet miały się bardzo dobrze. Ponieważ to okres przedświąteczny użyłam gotowej masy makowej – wzbogacając ją tylko sowicie o skórkę z cytryny, orzechy laskowe, rodzynki
i migdały oraz odrobinę ekstraktu waniliowego. W święta przygotuję pierogowce z maku przygotowanego w domu. Z tego maku będą też makówki i strucla makowa. Maku nie może zabraknąć w naszym domu. Jeśli czasu wystarczy może pierwszy raz w życiu przygotuję torcik makowy, ale  warunkiem tego przedsięwzięcia jest czas i miejsce w kuchni :)


 
Pierogowce z makiem

Co będzie potrzebne:
 
Ciasto:
  • 4 szklanki mąki krupczatki
  • 1 szklanka śmietany 30%
  • 6dag drożdży świeżych
  • 1 łyżka mąki
  • 25dag masła
  • sól (czubata łyżeczka)
  • 2 łyżeczki cukru

Masa makowa:
  • 1 duża puszka masy makowej
  • 10-15dkg  orzechów laskowych
  • 10dkg rodzynków
  • 5dkg siekanych migdałów
  • 1 duża łyżka skórki kandyzowanej z cytryny
  • 1 duża łyżka skórki kandyzowanej z pomarańczy
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Jak przygotować:
 
Farsz makowy:
 
Gotową masę makową przełożyć do puszki i wymieszać. Dodać  rodzynki, siekane migdały, kandyzowaną skórkę z cytryny
i pomarańczy oraz posiekane na niezbyt duże kawałki orzechy laskowe. Na koniec dodać ekstraktu waniliowego i wymieszać. Jeśli nie macie ekstraktu waniliowego można zastąpić go kilkoma kroplami olejku migdałowego lub zrezygnować w ogóle – w zależności od nasączenia gotowej masy makowej.
Całość starannie wymieszać . Masa jest gotowa do nakładania.

Ciasto:
 
Rozrobić drożdże w cukrze dodać lekko podgrzanej śmietany, łyżkę mąki – zamieszać i zaczekać aż wszystko podrośnie
i zwiększy swoją objętość (np. o 2 razy)
W tym czasie mąkę przesiać, dodać masło i wyrobić do konsystencji ciasta kruchego (nie za bardzo). Ja wyrabiam swoje ciasto w misie robotem – używając specjalnego haka do wyrabiania ciasta  (obroty na 2). Kiedy drożdże ze śmietaną wyrosną, a mąka połączy się z masłem – dodać powolutku drożdże do mąki i wyrobić ciasto na gładką kulę.
Potem rozwałkować ciasto cienko,  wykroić szklanką koła jak na pierogi nałożyć farsz,  posklejać dokładnie brzegi i wyłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Posmarować pierogowce roztrzepanym jajkiem (może być z odrobiną mleka, jeśli 1 jajko to za mało)  odczekać trochę, żeby podrosły 10-15 min (można je włożyć do zimnego piekarnika i zamknąć )
Piec 25 - 30 minut w 175 stopniach Celsjusza (włożyć do zimnego). Jeśli wyszło Wam więcej pierogowcówów, kolejne możecie śmiało wkładać do ciepłego …

Przy sklejaniu pierożków … czasem ciasto lubi pękać przy naciąganiu. Powiem tak, pierogowcom to nie szkodzi
w przeciwieństwie do  pierożków z ciasta zwykłego, które muszą być szczelnie posklejane :)

Są pyszne, a ciasto mięciutkie i rozpływa się w ustach… przekonajcie się sami.



Moje koleżanki chwaliły pierożki, a Pan K. nie może się już doczekać kiedy ponownie zrobię świąteczne pierożki z makiem.
Znaczy to, że pomysł miałam dobry i pierogowce z takim farszem na stałe wejdą do naszego świątecznego menu :)



Jeśli nie pamiętacie to tutaj znajdziecie przepis na pierogowce z soczewicą i mięsem.

środa, 9 grudnia 2015

Zakwas na barszcz ... czyli ... kiszony sok z buraków




Myślę, że nadchodzi właśnie ta pora kiedy należy zakisić buraki na barszcz. Nie ma to jak barszcz wigilijny ugotowany
z zakiszonego własnoręcznie barszczu z buraków czerwonych. To bardzo proste, a jak?
Przekonacie się sami spoglądając poniżej na przepis.
Jest on nieco zmodyfikowany niż pierwszy zakwas na barszcz, który proponowałam kilka lat temu. Obecny zawiera,
a właściwie nie zawiera przypraw poza czosnkiem i jest bez soli.  Gwarantuję Wam jednak, że jest równie pyszny i nadaje się do spożycia, a barszcz zawsze można dosolić w garnku – jeśli komuś będzie brakowało soli. 






Kiszony barszcz z buraków

Co będzie potrzebne
  • 1,5 – 2kg buraków (umytych, obranych ze skórki, pokrojonych w talarki lub na ćwiartki)
  • Woda przegotowana, letnia ( tylko tyle, aby zakryła buraki w słoiku lub w kamionkowym naczyniu)
  • przyprawy; czosnek – lubię czosnek, więc dodaję nawet do 2 główek na słój
  • skórka z chleba razowego/woda z ogórków kiszonych do zakwaszenia – ok. 50ml

Jak wykonać:
Buraczki układamy w słoiku lub w kamionkowym naczyniu do ok. 2/3 objętości. Dodajemy obrany czosnek i zalewamy  wodą. Na końcu dodajemy skórkę chleba razowego lub zakwaszamy wodą z ogórków kiszonych.
Słoik przykrywamy gazą lub inną płócienną chusteczką
(w ostateczności może być ręcznik papierowy dobrej jakości),  dokładnie obwiązujemy słoik i stawiamy w ciepłym miejscu by ruszyła fermentacja. Po kilku dniach, gdy fermentacja ruszy można wyjąć skórkę z chleba (lubi czasem zająć ją pleśń
w wyniku fermentacji i wtedy niestety trzeba całość wyrzucić razem z burakami). Ja swój barszcz codziennie mieszam. Unikam wtedy białego kożucha. Po zakiszeniu – mniej więcej po 4-7 dniach - barszczyk jest gotowy. Można go wypić i idealnie nadaje się do zakwaszenia barszczu wigilijnego. W tym celu należy przecedzić go na sicie, a następnie zlać do butelki
i umieścić w lodówce jeśli do Wili zostało jeszcze trochę czasu. Pozostałe buraki można wykorzystać do gotowania barszczu lub przyrządzenia sałatki. Możliwości jest wiele.
To przepis na barszcz wigilijny.
Jak minie okres świąteczny podam Wam przepis na kiszenie barszczu z buraków z innymi jarzynami i owocami.



poniedziałek, 7 grudnia 2015

Magazyn AROMAT - premiera numeru 3 (grudzień 2015)




Razem z całą redakcją Magazynu Aromat pragnę Wam przedstawić nowy numer, już trzeci AROMATU. Pachnie
w nim cynamonem, imbirem i goździkami :)
Tym razem w Aromacie znajdziecie przepisy na nadchodzące święta i Sylwestra.  Zaprosimy na Wilię bezglutenową, wegańską i po lubelsku.  Jako, że to czas zimowy - mam nadzieję, że w końcu zrobi się zimno i sypnie trochę śniegiem.
Z tej okazji na zimowe poranki znajdziecie kilka propozycji ciepłych i sycących śniadań i rozgrzewających napojów
Nasi goście doradzą Wam jak wybrać odpowiednie wino do świątecznych potraw.
Nasza ekspertka zaprosi do gospodarstwa rybnego oraz poda kilka wspaniałych przepisów na fantastyczne i nietuzinkowe dania z ryb.
Odwiedzić też będziecie mogli za pośrednictwem Aromatu Kraj Deszczu :)

Tak! To wszystko, a także wiele innych ciekawych przepisów
i propozycji w trzecim wydaniu Magazynu AROMAT, który na ten świąteczny czas przygotowała i wydała dla Was Lubelska Blogosfera Kulinarna (LBK).

Zapraszam do lektury