wtorek, 16 czerwca 2015

Dla ochłody … czyli … woda z cytryną miętą, melisą i lodem z nutą rozmarynu.


Gorąco?
Nawet bardzo gorąco. W poprzednim wpisie pisałam troszeczkę o szkodliwości napojów,
a właściwie wód tzw. smakowych  (i zapraszałam do zgłębienia tematy w Magazynie Aromat)oferowanych nam przez duże i mniejsze koncerny spożywcze i rozlewnie wód. W moim domu od wielu lat nie pijamy tzw. wody cytrynowej, jabłkowej, pomarańczowej, truskawkowej czy innej. Owszem bardzo lubimy letnią wodę
o świeżym i lekkim zapachu owoców i ziół, ale mam na to własny sposób. Przygotowuję takie wody sama.
Dziś na początek upalnego sezonu proponuję prostą do przygotowania wodę z miętą, melisą i cytryną z kostkami lodu i niewielką ilością rozmarynu.


Co będzie potrzebne :
  • kilka gałązek mięty (może być różnorodna)
  • gałązka melisy
  • mała gałązka rozmarynu (2-3 cm)
  • 3-4 plasterki cytryny
  • kostki lodu
  • 1.5 litra wody niegazowanej (mineralna lub stołowa)

Jak wykonać:
Do dzbanka wkładamy umyte gałązki ziół. Cytrynę myjemy, najlepiej dla pewności również parzymy, a następnie kroimy na plasterki. Jeżeli jest taka konieczność – wyjmujemy pestki z jej plasterków. Wkładamy plasterki również do dzbanka. Wlewamy wodę. Dodajemy lód.


Można przed podaniem schłodzić w lodówce – wtedy naturalnie nie trzeba od razu dodawać lodu.
Wodę podawać w dużych szklankach – najlepiej również schłodzonych.
Doskonale gasi pragnienie. Spróbujcie :)

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Skorupskie bułeczki … czyli… drożdżówki z rabarbarem i kruszonką i jedna jagodzianka :)


Maja Skorupska od której pochodzi ten przepis bardzo lubi kiedy  w Sekretach … zamieszczam jej przepisy :) no ja Jej się wcale nie dziwię :) Nie mniej trudno ukryć, że bardzo się lubimy, a do tego dobrze ta Pani piecze.  Można by rzec, że to moja ulubiona blogerka, którą chętnie podglądam i naśladuję. Wypiekałam z jej przepisów ciasta jak jeszcze blogerką sama nie byłam, ale sympatia pozostała i nawiązałam z Mają kontakt, gdy zaczęłam należeć do „wielkiego świata blogosfery” :)
Dzisiaj chciałam Wam zaproponować Drożdżówki Skorupskie. Tak nazwałam drożdżówki z rabarbarem i kruszonką z Majki bloga. Maja przepis na te drożdżówki zapożyczyła z innego bloga i tak to się w naszym świecie blogerskim kręci :) Przepisu prawie nie zmieniłam bo jest doskonały, a kruszonka jest niesamowita.
Skorupskie drożdżówki zniknęły w mgnieniu oka. A jagodzianka była jedna … skończył się rabarbar … w zamrażarce miałam jagody. Na ostatnią bułeczkę położyłam kilka podgrzanych
z cukrem jagód. Okazuje się, że Skorupskie drożdżówki smakują równie przednio nie tylko z rabarbarem :)

Jagodzianka tuż po wyjęciu z piekarnika :)


Co będzie potrzebne:
ciasto:
  • 250g mąki pszennej
  • 125ml mleka
  • 50g roztopionego masła
  • 1 jajko
  • 1 jajko roztrzepane ( do posmarowania wierzchu przed pieczeniem )
  • 1 1/2 łyżki cukru
  • 1 łyżka miodu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 20g świeżych drożdży
  • 250g rabarbaru pokrojonego w małe kawałki, około 0.5cm
  • szczypta cynamonu – opcjonalnie
  • skórka cytrynowa z jednej cytryny ( starta na tarce) opcjonalnie
  • cukier puder do posypania drożdżówek

kruszonka:
  • 1/4 kubka cukru
  • 1/4 kostki masła
  • 1/2 kubka mąki pszennej


Jak wykonać:

Na początek wszystkie składniki kruszonki zagnieść i odstawić do lodówki. Następnie mleko  podgrzać, dodać do niego miód,
1 łyżkę mąki i drożdże. Odstawić do wyrośnięcia. Mąkę wsypać do miski, dodać do niej cukier, sól, zaczyn drożdżowy. Wymieszać, dodać jajko i roztopione masło oraz cynamon
i skórkę cytrynową. Maja wyrabiała ręcznie około 5-10 min. Ja wyrabiałam mikserem w misie z końcówką haka również przez ok. 10-15 minut. Odstawiłam do wyrośnięcia na około godzinę by ciasto pięknie wyrosło.



Wyrośnięte ciasto podzielić  na 10 - 12 kulek, które formować w krążki. Na każdy krążek nałożyć rabarbar i kruszonkę. Odstawić na 20-30 min do wyrośnięcia.
Tuż przed włożeniem do piekarnika posmarować rozbełtanym jajkiem. Piec 12-15 min w 180'C, aż będą rumiane. Po ostygnięciu w moim domu drożdżówki obowiązkowo posypuje się cukrem pudrem.
Jagodzianka zniknęła pierwsza i nikt się nie przyznał do kradzieży :) Bo to kradzież była :)






piątek, 12 czerwca 2015

Szkatułka Cook w Aromacie


Jeśli jeszcze do niego nie zajrzeliście, to serdecznie Was do tego namawiam i zapraszam.
Od strony 22 znajdziecie moje propozycje na upalne dni. To oczywiście mój konik czyli wody smakowe. Naturalne i zdrowe.
Domowe wody smakowe to propozycja dla tych wszystkich, którzy nie koniecznie przepadają za naturalną wodą i w dodatku niegazowaną. Domowe wody smakowe są naturalne, nie zawierają cukru, sztucznych barwników, konserwantów
i regulatorów kwasowości. Spożywcze wody smakowe potrafią zawierać oprócz syntetycznych witamin, ekstrakty herbat oraz soków owocowych także kofeinę i bardzo, bardzo dużo cukru.  Czy wiecie, że w przeciętnej 1,5 litrowej butelce wody o smaku truskawki potrafi być tyle samo kalorii co w pączku ?!
W domowym zaciszu możecie przyrządzić sobie taką wodę na jaką akurat macie nastrój, ochotę albo potrzebę i zaręczam, że będzie o wiele zdrowsza, świeższa i efektowniejsza i śmiem twierdzić, że smaczniejsza.
Wykonanie domowej wody smakowej może być super alternatywą dla Waszych dzieciaków
i dla Was. Zamieńcie Waszym Dzieciom napoje wysoko słodzone na domowe wody smakowe. Kiedyś będą Wam za to wdzięczne.
Dzbanek schłodzonej dobrej wody mineralnej
z dodatkiem owoców oraz ziół będzie miłym
i eleganckim i pysznym aromatycznym dodatkiem na każdym stole w każdym domu.
O wodzie smakowej, jak ją przygotować i kilka przepisów znajdziecie w Magazynie Aromat :) str 22
Znajdzie się też coś dla sportowców amatorów
i wyczynowców - domowy izotonik bez konserwantów.

 
Zapraszam w imieniu swoim i całego zespołu redakcyjnego

czwartek, 11 czerwca 2015

Z pełnego przemiału ... czyli ... Knedle truskawkowe z ciasta ziemniaczanego i mąki pełnoziarnistej.


Dziś w Szkatułkowie dzień knedelkowy, a właściwie to nie dzień bo przecież knedle robi się bardzo szybko. Od pomysłu do włożenia naczyń do zmywarki minęło zaledwie kilka godzin,
a jeszcze w międzyczasie Pan K. musiał udać się na bazarek po świeże truskawki i po mąkę do młynarza :) bo jakoś wszystkie zapasy poza Samopszą* właśnie nam się skończyły.
Jak już wszystko zostało zgromadzone i przygotowane przystąpiłam do przygotowania knedli z truskawkami na inny sposób niż zwykle. Oczywiście były ziemniaki, mąka i jajo lecz tym razem zamiast zwykłej mąki pszennej użyłam Samopszy*, mąki pszennej z pełnego przemiału oraz mąki żytniej razowej. Ciasto nie było oczywiście już takie bieluteńkie lub żółciutkie jak zwykle (w zależności od ziemniaków), ale czy w knedlach o kolor ciasta chodzi?
Zapewniam Was, że ciasto było mięciutkie i smaczne, a knedle pyszne – sądząc po pustych talerzach - oczywiście :)




Samopsza* - Pszenica Samopsza to zboże z rodziny wiechlinowatych, oprócz orkiszu i płaskurki jedno
z najstarszych wykorzystywanych przez człowieka. Samopsza ma pochodzenie od dzikich pszenic jednoziarnowych, które uprawiano już 10 tys lat temu. Zboże to zawiera liczne aminokwasy, takie jak: Fenyloalanina, która bierze udział
w syntezie białek ustrojowych, hormonów tarczycy
i nadnerczy, odpowiada za prawidłową pracę układu nerwowego. Kolejnym z aminokwasów, zawartych
w Samopszy jest Metionina, która neutralizuje wolne rodniki
w organizmie, reguluje pracę układów nerwowego
i mięśniowego, odpowiada za zdrowe włosy, skórę i paznokcie.  Jeszcze innym aminokwasem który zawiera Samopsza jest Tyrozyna , która bierze udział w produkcji Melaniny,
w syntezie hormonów tarczycy, nadnerczy i dopaminy. Odpowiada ona za prawidłowy metabolizm w naszym organizmie. Izoleucyna natomiast reguluje poziom cukru, uczestniczy w procesie krzepnięcia krwi i gojenia się ran, jest potrzebna w syntezie hemoglobiny, bierze udział w produkcji hormonu wzrostu u dzieci. Nasz organizm tych aminokwasów nie wytwarza, muszą więc być dostarczane wraz
z pożywieniem. Tak więc widzicie, że Samopsza jest cennym źródłem tych jakże niezbędnych aminokwasów. Jest również bezpieczna dla osób nietolerujących gluten ponieważ pomimo, że w Samopszy znajduje się gluten to obecna w nim gliadyna charakteryzuje się niską toksycznością
Dzięki temu wyroby z tego zboża są bezpieczne dla osób
z celiakią. Samopsza zawiera również witaminy (z grupy B
i witaminę A – tej drugiej ma ponad 30 razy więcej od zwykłej pszenicy!) i pierwiastki takie jak magnez, cynk, mangan, fosfor, potas, żelazo, a także sporą ilość karotenoidów – przeciwutleniaczy, które chronią nas przed przedwczesnym starzeniem i nowotworami. Karotenoidy ponadto chronią błony śluzowe, pobudzają wzrost komórek, podnoszą naturalną odporność organizmu. Głównym karotenoidem w samopszy jest luteina chroniąca wzrok, poprawiająca elastyczność skóry, a także chroniąca przed chorobami układu krążenia
i nowotworami.
Tyle o Samopszy … jeśli choć trochę się nią zainteresowaliście – Internet jest bogactwem wiedzy na jej temat :)

 

Jak przygotować knedla truskawkowe z Samopszą i mąką pszenną z pełnego przemiału? To proste :)

Potrzebne będzie:

  • ok. 1 kg starych, mącznych ziemniaków
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1/3 szklanki mąki żytniej
  • 2/3 szklanki Samopszy
  • 1 duża łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 jajo
  • 1łyzeczka cukru waniliowego lub wanilinowego
  • szczypta cynamonu
  • 70 dkg -  truskawek - tak naprawdę to tyle ile zrobisz knedli - jeśli robisz małe będzie potrzebnych więcej truskawek. Jeśli robisz duże knedle z większej ilości ciasta, truskawek będzie potrzeba mniej. Mój przepis jest tylko propozycją.

Sposób wykonania:

 
Ziemniaki obieramy i gotujemy z dodatkiem soli. Studzimy
i kiedy są jeszcze ciepłe mielimy lub przeciskamy przez praskę. Ostudzone i przeciśnięte przez maszynkę lub praskę  ziemniaki wykładamy na wysypaną i przesianą przez sito mąkę, dodajemy jajko, i tyle maki ile wchłonie ciasto. Powolutku dosypujcie mąki aby nie było jej za dużo. Mąkę ziemniaczaną dobrze jest zmieszać na początku z wszystkimi rodzajami mąki na samym początku.
Zagniatamy ciasto do tego momentu aż będzie gładkie.


UWAGA!!!    Pamiętajcie, że ciasto ziemniaczane, nie powinno zbyt długo leżeć na stolnicy bo staje się rzadkie.

Z ciasta urywamy mały kawałek. Robimy placuszek, wkładamy na niego truskawkę i zagniatamy leciutko, a następnie w dłoniach kręcimy kulę. Powtarzamy czynność.
W garnku zagotowujemy wodę i lekko ją solimy. Na wrzątek wrzucamy delikatnie nasze knedle i lekko mieszamy by nie przywarły do dna. Gotujemy tak długo, aż knedle nie pojawią się na powierzchni, a następnie jeszcze 2-3 minuty. Wyjmujemy łyżką cedzakową.
Podajemy z bułką tartą i masłem, lub słodką śmietanką.
W tym roku u mnie podawane były wyłącznie z płatkami mięty bo jakoś tak fit zrobiło się u nas w domu. Jedynie Młody zażyczył sobie zamiast masełka sos truskawkowy z samych truskawek do knedli. Też można :)




Życzę smacznego i truskawkowych wzruszeń …<3

niedziela, 7 czerwca 2015

Rodzinne gotowanie … czyli … Torcik bezowy z kremem śmietankowym i owocami sezonowymi




Dziś beza Alutki z kremem Anulki, ale wszystko zaczęło się dużo wcześniej … 
Na początku był … przepis, a właściwie już cały stos przepisów na upieczenie doskonałej bezy. Niestety beza ze mną nie współpracuje i co rusz wyciągam z piekarnika plaskate naleśniki zamiast puszystych i dobrze wysuszonych placków bezowych, cóż za to w teorii jestem naprawdę dobra.
Ponieważ jestem dobra w teorii i tak naprawdę do dziś niewiele osób znało mój „bezowy sekret” :) dlatego też myślę, że cioteczka Alutka zadzwoniła właśnie do mnie po radę – jak upiec doskonałą bezę – o, losie! o, ironio! Hi,hi,hi :)
Oczywiście podałam cioteczce kilka przepisów na upieczenie bezy, bo przecież kolekcjonuję wszystkie przepisy dotyczące wypieku tego słodkiego specjału. Niestety nie mogłam cioteczce udzielić żadnych praktycznych rad, bo praktykę i doświadczenia mam kiepskie. Jednakże Cioteczka Alutka wzięła przepisy, upiekła bezę i na drugi dzień chwaliła się już na Fb cudowne wypieczoną słodyczą.
Ja się pytam: czy to jest sprawiedliwe?:) Czy ktoś zaczarował mój piekarnik? Dlaczego moje bezy to mokre naleśniki, skoro innym z tego samego przepisu wychodzą cudowne, kruche, suche i pięknie wyrośnięte placki bezowe? No? Czy ktoś może mi na to pytanie udzielić odpowiedzi?




Miało być jednak jeszcze o Anulce …

Anulka to córka Alutki. To super mama, super żona, najukochańsza siostra, najlepsza kuzynka jaką mam i super businesswoman. Ostatnio byłam  gościem na jej ... urodzinach. Nie zdradzę Wam wieku Anulki bo nie wiem, czy byłaby zachwycona :)
Tak więc jak wiecie byłam na przyjęciu urodzinowym Anulki gdzie atmosfera przy rodzinnym stole w domu Anulki była fantastyczna pomimo, a może dzięki spotkaniu się przy nim wielu pokoleń?
Anulka serwowała wspaniałe pizze (ale nie będę się dziś rozpisywać na temat ich wspaniałego ciasta i smaku, ponieważ mam zamiar poświęcić pizzy Anulki oddzielny wpis ), ale punktem kulminacyjnym był tort bezowy Alutki z kremem, który zrobiła Anulka.
Powiem Wam tylko tyle, że ten torcik był niesamowicie pyszny, lekki i bezapelacyjnie był to najsmaczniejszy tort bezowy jaki jadłam, a kto mnie zna ten wie, że jestem specjalistką od bezy, no może nie od jej pieczenia  :( ale jestem pewna, że i to wkrótce się zmieni.


Beza Alutki  - wersja (pisownia) oryginalna przesłana przez Anulkę
 

SKŁADNIKI NA 2 PLACKI BEZOWE
 

Uwaga !!! potrzebujemy dwa placki bezowe ,
a każdy z nich to :

  • 6 białek
  • 30 dag cukru
  • szczypta soli
  • łyżka mąki ziemniaczanej.
Wykonanie :
 

białka ubijamy mikserem na sztywno, dodając szczyptę soli, potem stopniowo dodajemy cukier i nadal ubijamy aż masa stanie się szklista, potem dodajemy łyżkę mąki ziemniaczanej.
Na papierze do pieczenia odrysowujemy okrąg od dużego talerza , papier kładziemy na blachę
i łyżką układamy pianę na powierzchni narysowanego koła.
Piekarnik nagrzewamy do 140 stopni ( tylko grzałka dolna ), wkładamy masę i suszymy
w temperaturze 140 stopni przez jedną godzinę. Po wyłączeniu piekarnika placek należy zostawić w piekarniku do całkowitego wystudzenia.
Alutka mówi, że jak jest w piekarniku za dużo pary, to można go minimalnie uchylić po wyłączeniu żeby uszła , ale tylko na chwilkę.
Wyciągamy placek po wystudzeniu i zaczynamy to samo drugi raz , no bo potrzebujemy dwa takie bezowe placki.
Podobno jak się chce pójść na skróty i upiec dwa placki na raz, to nie wychodzi. Trzeba suszyć je pojedynczo.




MASA DO PRZEŁOŻENIA BEZY wg Anulki:

Wersja (pisownia) oryginalna przesłana przez Anulkę z niewielką korektą :)
 

  • 0,5 LITRA ŚMIETANKI KREMÓWKI
  • 30 LUB 36 PROCENT ( JEST MOC ) 
  •  JEDNA ŁYŻKA CUKRU PUDRU 
  • JEDEN SEREK MASCARPONE 250g
  • owoce sezonowe wg upodobania (u Anulki były truskawki w środku i borówki amerykańskie na wierzchu)- przyp. Szkat_Co

Ubijamy bitą śmietanę , dodajemy łyżkę cukru
i łączymy z serkiem Mascarpone. Dodajemy owoce według uznania , sezonu i fantazji. Proponuję większe owoce pokroić w kostkę , a mniejsze dodać w całości.
Mieszamy łyżką i nakładamy na pierwszy placek bezowy. Następnie przykrywamy drugim plackiem
i znowu nakładamy masę na górę.
Bardzo fajnie wygląda i smakuje tort gdy na wierzchu ułożymy jeszcze inne owoce sezonowe – najładniejszy jest z borówka amerykańską lub z malinami i poziomkami .
Można jeszcze ozdobić maleńkimi bezikami , ja miałam kupione w Carrefour na inna okazję , dodałam i pięknie się wkomponowały .




I tak oto powstał rodzinny wpis o torcie bezowym na urodziny Anulki. Każda z nas miała w nim jakiś udział. Ja dodatkowo zapisałam się na warsztaty pieczenia bezy do cioteczki Alutki :)

Przyjęcie Anulki już dawno się skończyło, umilkły śmiechy, gwar dawno ucichł, a beza ze smakiem przez wszystkich zjedzona. Niechaj ten wpis Anulko będzie jeszcze jednym
i takim dodatkowym prezentem dla Ciebie. Sto lat kochana kuzynko!  


 

sobota, 6 czerwca 2015

Odwiedziny ... czyli ... Bio &Fresh - recenzja lokalu (post niesponsorowany)



Bio &Fresh
Puławy, Wojska Polskiego 7A
pon. - piąt.:
11:00 - 19:00
sob. - niedz.:
12:00 - 20:00

Bio &Fresh to pierwsza w Puławach taka "miejscówka"
dla wszystkich spragnionych zdrowej i świeżej żywności.
W Bio &Fresh można napić się bio soków (7-12zł), bio koktajli, zjeść wspaniałe świeże sałatki lub zupy.  Na miejscu nieśmiała jeszcze właścicielka wyczarowuje na Waszych oczach  przepyszne soki, koktajle,  sorbety owocowe lub poda własnoręcznie wykonane desery. To wszystko tylko  teraz i  na dobry początek. Całe menu w Bio&Fresh wykonane jest ze zdrowej i certyfikowanej ekologicznej żywności, warzyw i owoców.


foto. Bio&Fresh (Facebook)
 
W planach są jeszcze witariańskie makarony, pasty do chleba, humus, kawa, własna tłocznia oleju ekologicznego  …. Kto wie co jeszcze bo właścicielka tryska energią i możliwościami, a menu uzależnia od upodobań i liczby gości odwiedzających swój miły i zaciszny lokal jakim niewątpliwie jest Bio&Fresh.
Lokal pomalowany jest w jasnym odcieniu zieleni, który najbardziej lubię. Nastraja optymistycznie i dodaje energii.
Z odtwarzacza płynie nastrojowa i energetyczna, nie narzucająca się muzyka. Meble w Bio&Fresh wykonane są
z naturalnego drewna co jest ich zaletą i doskonale pasują do tego niepowtarzalnego miejsca. Prawie na każdym stoliku stoją wazony z  pięknymi bukietami żywych kwiatów.
W pomieszczeniu pachnie świeżymi ziołami. W lokalu można korzystać z kącika czytelniczego, o który zadbała Pani Justyna. Każdy z odwiedzających Bio&Fresh może zapoznać się
z licznymi pozycjami fachowymi dotyczącymi zdrowego odżywiania, witarianizmu, wegetarianizmu czy zdrowej żywności. Książki są rozłożone na szerokim regale i są ogólnie dostępne jak i inne ulotki i broszury.
Puławy długo czekały na lokal tego typu i wreszcie się doczekały :)
Właścicielka – Pani Justyna sama jest witarianką i dobrze zna się na rzeczy. Wie jak komponować koktajle, soki i sałaty aby nie tylko były smaczne, ale również i zdrowe. Jestem pewna, że chętnie w chwilach wolnych udzieli Wam dobrych rad lub opowie o witarianizmie.
Dzisiaj miałam przyjemność skosztowania zupy wielowarzywnej (10zł) autorstwa pani Justyny. Dostałam ogromną porcję warzyw z dużą przewagą selera naciowego
i marchewki, którą bardzo lubię. Wszystkie składniki powędrowały do melaksera wysokoobrotowego z funkcją podgrzewania i po ok. 2 minutach moja zupa była gotowa. Nic się nie wygotowało, wszystkie enzymy zostały zachowane. Po prostu – zupa doskonała! Do zupy dostałam kromeczkę chleba żywego – kolejna rewelacja!!!
Po sycącej zupie nie omieszkałam zamówić witariańskiego sernika. Ludzie! Powinniście tego skosztować!!!



Na spodzie orzechy laskowe, następna warstwa to orzechy nerkowca, następnie zielone avocado i banan połączone olejem kokosowym. Dobre, naprawdę dobre (spory kawałek 10 zł) Raw-food na lato! To jest to! Wypiłam też wspaniały zielony koktajl życia przygotowany z pokrzyw zbieranych w lesie, kiwi i pomarańczy (duża porcja 12zł) Moc pokrzyw była ze mną do końca dnia.



Byłam też świadkiem przygotowywania sorbetu bananowego w cenie 5 zł i sorbetu bananowo-mandarynkowego w tej samej cenie.
W Bio&Fresh w sprzedaży jest również filtrowana woda osmotyczna (2 -3zł).
W chwili obecnej nie ma potrzeby by dzwonić i rezerwować stolik, ale jestem pewna, że wkrótce pani Justyna rozwinie skrzydła i na miejsce w Bio&Fresh przyjdzie nam trochę poczekać. Dlatego puki co, warto wybrać się na koktajl lub sok ze świeżych owoców lub warzyw. Czekają i przygotują specjalnie dla Was sok lub koktajl nawet na życzenie z wszystkich możliwych i dostępnych składników w lokalu - jeśli tylko jest taka Wasza wola :)
Otwórzcie się na soki, otwórzcie się na zdrowie, otwórzcie się na Bio&Fresh ©


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Aromat ...czyli ... premiera Magazynu Aromat (Lubelskiej Blogosfery Kulinarnej)

                  

W imieniu Lubelskiej Blogosfery Kulinarnej (LBK) mam zaszczyt zaprosić do lektury pierwszego numeru Magazynu Aromat. Tak, tak kochani ... po wielu tygodniach przygotowań oddajemy w Wasze ręce nasz kwartalnik Aromat. Mamy nadzieję, że znajdziecie w nim wiele ciekawych przepisów
i wiele innych interesujących materiałów. 



Sprawdźcie też co słychać na naszym aromatycznym Instagramie

Ci, którzy jeszcze nie natrafili na link do naszego Magazynu znajdą go tutaj Magazyn Aromat
http://issuu.com/magazynaromat/docs/aromat_lato_2015

 

Dodam jeszcze, że na okładce jest nasza koleżanka Marta
z bloga kolorowo-torcikowo

Projekt, zdjęcie okładki oraz skład całego Magazynu należy do Małgosi  z bloga modern taste   - dziękujemy Ci Małgosiu :)


A jeśli już nabierzecie smaku i aromatu i mielibyście ochotę
z nami współpracować to oczywiście wszystkich chętnych zapraszamy. Piszcie do nas i przysyłajcie swoje propozycje na adres: magazyn.aromat@gmail.com

SERDECZNIE ZAPRASZAM