czwartek, 20 listopada 2014

Nie jesteś taki piękny … czyli barszcz czerwony zabielany z ziemniakami.



Historia tego barszczu sięga czasów kiedy byłam bardzo małą dziewczynką, a może jest jeszcze starsza … Tak naprawdę tego nie wiem. Odnalazłam kolejne zapiski mojej Mamy, a w nich na cieniutkim pożółkłym już papierku przepis na ów barszcz zabielany. Pamiętam, że często gościł na naszym rodzinnym stole i bardzo go lubiliśmy. Swoją drogą nie wiem jak moja Mama to zrobiła ale wszystkie jej dzieci uwielbiają jeść owoce i jarzyny
w każdej postaci. Ja robię wszystko by moje dzieci pokochały warzywa i jarzyny, zwłaszcza te podstawowe i jakoś nie bardzo mi to wychodzi :(
Tak więc kiedy moja Mama podawała na stół talerz pełen nie tylko barszczu ale i tartych buraczków, ziemniaków, marchewki, pietruszki, koperku to nie było problemu z ich opróżnieniem. Takimi zuchami byliśmy wtedy i do dziś warzywa, jarzyny
i owoce pałaszujmy w dużych ilościach.



Zastanawiałam się też skąd moja mama brała te swoje cudowne przepisy … Internetu nie było, zbyt wielu gazet kolorowych też nie bo to wczesne lata 60, książki kucharskie które wtedy wychodziły  i zawarte w nich przepisy – nie zachęcały raczej do gotowania. Było ich kilka w domu, ale z tego co zaobserwowałam – moja Mama korzystała ochoczo ze swych tajemniczych zeszytów. Bardzo żałuję, że zaginęły. Pozostały mi po Niej jedynie skrawki papieru, a na nich niektóre, przypadkowe zupełnie przepisy na dania, które przesądzała dla swojej rodziny z niezwykłą  starannością i pieczołowitością.



Podam Wam przepis na barszcz – podstawowy czyli mojej Mamy oraz pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze, bo ja gotuję już go ciut inaczej. A na koniec opowiem Wam jak podawano mi ten barszcz w różnych domach – zdziwicie się, a może się nie zdziwicie? :)
 
Potrzebne będzie:
  • 40 dkg buraków
  • 25 dkg włoszczyzny
  • ¼ l kwasu buraczanego
  • 1 ¾ l wody
  • ¼ l śmietany lub mleka
  • 3 dkg maki
  • Sól, cukier
  • 1 ząbek czosnku
  • * ja dodaję ziele angielskie
  • * ja dodaję liść laurowy
  • * 30-40dkg mięsa drobiowego, wołowego, cielęciny (gotuję wywar na mięsie i warzywach)

Jak przyrządzić:
Warzywa opłukać i obrać podobnie jak buraki. Pokroić wszystko w cienkie talarki, zalać wrzącą wodą, osolić. Gotować do miękkości.  Mąkę rozmieszać z niedużą ilością zimnego wywaru lub mleka – połączyć z przecedzonym wywarem i zagotować. Dodać do smaku kwas burakowy, przyprawić czosnkiem roztartym z solą i cukrem. Wymieszać ze śmietaną.



Tyle z przepisu mojej mamy :) Zresztą przepis przepisem a na talerzu lądowały nam ugotowane ziemniaki, tarte na tarce warzywa i oczywiście zielony koperek lub natka pietruszki – obowiązkowo.
 
Ja gotuję barszcz zabielany ciut inaczej:
 
Gotuję wywar z mięsa i warzyw (idealna do tego jest cielęcina
z kością – no ale wiadomo. Może więc być i drób i wołowe … ), podobnie jak Mama gotuję warzywa do miękkości tylko  dodaję jeszcze liść laurowy i ziele angielskie. Po ugotowaniu wywar przecedzam. Oddzielnie gotuję buraki, które po ugotowaniu ścieram na tarce o grubych oczkach i dodaję do ugotowanego wywaru. Mieszam łączę, dodaję ząbek czosnku, albo dwa, kwas buraczany – najczęściej własnej produkcji (zachęcam was bardzo – pracy jest przy nim niewiele, a satysfakcja i zdrowie gwarantowane). Osobno gotuję ½ kg ziemniaków obranych
i pokrojonych w kosteczkę. Po ugotowaniu łączę z barszczem. Do barszczu podobnie jak mama wkładam starte na tarce warzywa z wywary – marchew i Pietruchę. Zabielam wszystko śmietanką 18%  (nie zagęszczam mąką) i barszcz gotowy.




Miałam wam napisać co mnie spotkało i jak mi podawano barszcz zabielany w innych domach. Jadłam już więc pyszny barszczyk zabielany
- z jajkiem na twardo
- w domu mojej cioci barszcz  był czysty zabielony, a obok na talerzyku podawano ziemniaki tłuczone ze skwarkami
- z fasolą maleńką (perłową) i z fasolą Jaś
-z ziemniakami i z ogórkiem kiszonym!
-z ogórkiem świeżym!!! i to było największe moje zdziwienie, chociaż smaczne :)



Zupa na jesień

2 komentarze:

  1. Patrząc na te zdjęcia czuję ciepło parujące znad garnka i zapach, który nakazuje wyjadać z niego łyżką parząc sobie przy tym język ;-) ;-) ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. to jedno z tych dań, których u mnie się w ogóle nie robiło :P
    Chłodnik za to... OWSZEM! ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję, że pozostawili Państwo swój komentarz. Wszelkie uwagi są mile widziane i czytane.
Mam nadzieję,że do zobaczenia :)