czwartek, 25 września 2014

Ostatni dzwonek … czyli knedle ze śliwkami


Wszystko tej jesieni przyspieszyło :(
Ganiam zziajana i zdyszana nie wiadomo za czym, nie wiadomo po co … Jeżdżę ciągle gdzieś … po coś … zamiast wykorzystać resztki słońca  ostatnie ciepłe dni na zaplanowane krótkie wakacje – takie tylko dla mnie, o których marzę, które naprawdę chcę. Potrzebuję odrobiny spokoju by zebrać myśli, by popatrzeć w końcu hen przed siebie (a nie ciągle oglądać się do tyłu). Potrzebuję powietrza, nowego oddechu … Zapowiadają kilka ciepłych dni na początku października, więc może w końcu …
 

Miało być o knedlach i będzie o knedlach.
Na wiosnę proponowałam knedle z truskawkami, a zamykając sezon letni proponuję knedle ze śliwkami. Sezon na śliwki już prawie się kończy, ale ponieważ było sucho i ciepło zapewne uda się Wam, tak jak i mnie dostać (skłamałam okrutnie, bo to pan K. przyniósł pyszne śliweczki do domu, których zjadł połowę
i knedelków jest o połowę mniej, hihihi) piękne i dorodne węgierki – bo węgierki są najlepsze i na powidła i na knedelki.
 

Knedle nauczyła robić mnie moja Mama już bardzo dawno temu. Potem moje knedle przechodziły różne metamorfozy bo sama poszukiwałam najlepszego przepisu na ciasto knedelkowe :) Od jakiegoś czasu moje ciasto na knedle ze śliwkami nie ulega już przemianom i myślę, że nadszedł czas na przekazanie tajemnicy ciasta knedelkowego mojej córce :) „Mai”.
 
Do zrobienia ciasta knedelkowego potrzebne będzie:
  • 2 kg mącznych ziemniaków
  • 2 – 3 szklanki mąki pszennej
  • 1 duża łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 jajo
  • 1 łyżeczka  masła
  • 1kg śliwek węgierek (najlepiej)    tak naprawdę to tyle ile zrobisz knedelków - jeśli robisz małe będziesz potrzebowała więcej śliwek. Jeśli robisz duże knedle z większej ilości ciasta wtedy zużyjesz mniej śliwek. Najlepsze knedle są te średnie … ani nie za duże, ani nie za małe.

Jak  wykonać :
Ziemniaki obieramy i gotujemy z dodatkiem soli. Studzimy
i kiedy są jeszcze ciepłe przepuszczamy przez prasę (już mam! Dorobiłam się w końcu :) lub mielimy). Ciepłe ziemniaki są potem bardziej aksamitne i puszyste).
Następnie puszystą kopkę studzimy. Ostudzone ziemniaki wykładamy na wysypaną i przesianą przez sito mąkę, dodajemy odrobinę masła, jajko, i tyle maki ile wchłonie ciasto. Powolutku dosypujcie mąki aby nie było jej za dużo. Mąkę ziemniaczaną dobrze jest zmieszać na początku z mąką pszenną :-)
Zagniatamy ciasto do tego momentu aż będzie gładkie. 



UWAGA!!!    Pamiętajcie, że ciasto ziemniaczane, nie powinno zbyt długo leżeć na stolnicy bo rzednie :-(



Teraz tę robotę „odwala” za mnie mój robot – cudowne urządzenie :) Skończyło się wreszcie klejenie rąk i „babranie” na stolnicy czy w misce. Mój mały mistrz wyrabia ciasto w kulka minut na gładziutką i jednolitą kulkę ku mej radości. Wyciągam z misy po kawałeczku ciasto, formuje kulkę, rozbijam ją lekko by do środka włożyć śliwkę (wcześniej umytą) i znów kręcę w dłoniach kulkę. 


Knedle wrzucać na wrzącą i osoloną wodę i gotować 2-3 minuty od momentu wypłynięcia na powierzchnię wody.
Podaję ze śmietanką, cukrem i cynamonem
Życzę Wam smacznego.

Moje knedelki były przepyszne :) :) :)


*Sekretem mojego ciasta jest cynamon.
Dodaję niewielką szczyptę cynamonu do ciasta (ciiii).

poniedziałek, 22 września 2014

Z kurkumą jej do twarzy … czyli cukinia w kurkumie


Jak zdążyliście pewnie zauważyć kurkuma to maja ulubiona przyprawa.
No tak, tak.
Nie będę po raz kolejny pisała o jej cudownych właściwościach
i przekonywała, że jest zdrowa i każdy powinien ją spożywać bo
z doświadczenia wiem, że jak się człowiek sam nie przekona, to można mu mówić, a i tak swoje wie :)
Kurkuma dobra dla mnie jest – i ja już to wiem i dlatego używam jej wszędzie tam gdzie tylko się da :)
Tym razem proponuję sałatkę na zimę z cukinii z kurkumą, papryką i cebulką (można urozmaicić ją na ostro papryczką chili – jeśli ktoś lubi).


Potrzebne będzie:
  • 5 kg cukinii pokrojonej w średniej grubości plastry
  • 4 duże dojrzałe papryki pokrojone w słupki (ok. 2 cm)
  • 6 dużych cebul (pokrojonych w półtalarki)
  • 4 łyżki soli jodowanej
  • 1 łyżeczka pieprzu czarnego
  • 1 ½  szklanki cukru
  • 1 ½ opakowania kurkumy
  • 1 szklanka octu 10%
  • 1 mała papryczka chili (poszatkowana – bez nasion) opcjonalnie

Jak wykonać:
 
Wszystko dokładnie delikatnie wymieszać w misce i odstawić do macerowania na ½ do 1 godziny czasu. Tak przygotowaną cukinię można wkładać do słoików – uzupełniając pozostałą
w misce zalewą.
Pasteryzować od 20 do 30 minut
Jak dla mnie – prawdziwa pychota.


 
Pierwszy raz tą sałatkę jadłam w Powroźniku u mojej przemiłej gospodyni Małgorzaty, gdzie często spędzaliśmy wakacje. Madame Małgorzata to wspaniała kobieta o wspaniałym wyczuciu smaku. Warto do niej trafić pod dach … 

niedziela, 21 września 2014

Był sos i nie ma sosu czyli … owocowy sos do ryżu.


Końcówka tych wakacji była słoneczna ciepła i sucha. Razem
ze znajomymi spędzaliśmy te ostatnie dni wolności od szkoły, pracy i całego galimatiasu na świeżym, zdrowym mazurskim powietrzu. 


Żeglarze żeglowali, kolarze robili dalekie szosowe wycieczki krajoznawcze, a szczury lądowe chodziły na piesze wycieczki, zbierały zioła, bawiły się w piachu i ku uciesze wszystkich gotowały dla całej gromadki głodomorów. Jednym słowem dla każdego coś miłego :)
 

Wieczorami przy wielkim stole kiedy dziatwa pokładła się spać otwieraliśmy lokalne kasyno i do woli ogrywaliśmy się wzajemnie najczęściej w macao :) W drugiej części salonu był stół z grami planszowymi, a jeśli ktoś nie miał ochoty …
to w saloniku prasowym mógł znaleźć dla siebie miękką kanapę
i odrobinę ciszy i spokoju by zaszyć się pod swoim ulubionym kocykiem z kubkiem gorącej herbaty i ulubioną książką. Zapomniałabym moi mili … pewnego wieczoru- urządziliśmy sobie nawet kino!
Wspaniały czas dobiegł niestety końca … wakacje skończyły się szybko. Dobrze, że pozostają wspomnienia, zdjęcia, no i plany na przyszły już rok …
Pisałam już przy okazji zupy dyniowej z chili, że byłam kuchcikiem na tym wyjeździe :) Jednym z dań dla naszej wesołej gromadki był aromatyczny sos owocowy ze śliwek i jabłek  - podany do ryżu.



Potrzebne będzie:
porcja na 4 osoby
  • 3 torebki ryżu (ciemny lub basmati)
  • 1,5kg śliwek (najlepiej węgierek)
  • 1kg jabłek (winnych)
  • cynamon – do smaku
  • cukier brązowy – do smaku
  • kilka goździków (3-5)
  • kardamon (kilka ziaren lub mielony) – opcjonalnie
  • anyż – opcjonalnie
  • ½ soku z cytryny - opcjonalnie
  • 10 ml ekstraktu waniliowego

Jak wykonać:
Ryż ugotować przed samym podaniem. Można też ryż ugotować wcześniej, a potem zapiec go przez chwilę z masłem
i cynamonem w piekarniku.
 
Przygotowanie sosu:
 
Śliwki umyć i usunąć pestki. Wrzucić część na głęboką patelnię z grubym dnem, podlać odrobinką wody i mieszać by się nie przypaliły. Śliwki będą puszczać sok i się rozklejać na drobne części aż do powstania gęstego sosu (jak przy powidłach). Gdy na waszej patelni powstanie taki sos dodajcie wg swojego uznania przyprawy. Ja z wielką ochotą dodaję kolejno: 5 goździków, dużo cynamonu (cały czas kontroluję smak), rozbijam kardamon w moździerzu i dodaję świeże ziarna z 2-3 kardamonów, 2-3 ziarenka z gwiazdki anyżu, ekstrakt waniliowy i na koniec połowę porcji jabłek. Jabłka myję, obieram ze skórki i kroję w nie za dużą kosteczkę. Pierwsze pół kilograma dodaję do śliwek
i mieszam razem ze z nimi aby się rozpuściły na gęsty sos. Kiedy sos jest już gęsty i aromatyczny dodaję drugą porcję śliwek (można je pokroić na cząstki) i jabłka jednocześnie. Mieszać należy cały czas aby sos się nie przypalił bo śliwki lubią czasem przywrzeć do dna garnka czy patelni. Nie należy już rozgotowywać tej ostatniej porcji śliwek i jabłek. Mają zostać aldente :) (przynajmniej jabłka – bo ze śliwkami to może być trudne zadanie). Na koniec można powyciągać goździki z sosu (ale nie ma takiej konieczności), dosłodzić do smaku jeśli konieczność taką czujecie lub dodać np. soku z cytryny.


Można podawać na ciepło lub zimno.


Mój sos – nie chwaląc się – rozszedł się błyskawicznie :)



wtorek, 9 września 2014

Historia jednego wypieku … czyli ptysie z kremem :)




Dawno, dawno temu kiedy byłam początkującą Panią Domu zamarzyło mi się … że upiekę rodzinie w niedzielne popołudnie dla rodzinki ptysie :) 


Jak zamarzyłam, tak zrobiłam …
Nie było wtedy jeszcze Internetów … więc kupowało się bardzo dużo, dużo kolorowych gazet. Właśnie w jednej z nich znalazłam przepis na „domowe ptysie z kremem” jednej z naszych znanych do dziś celebrytek w kuchni, no nawet można by rzec Chef . Przygotowałam się poważnie do akcji wypieku ptysiów bo nigdy wcześniej tego nie robiłam.
Krok po kroku przygotowywałam ciasto zgodnie z zaleceniami mojej mistrzyni – wg przepisu w gazecie.
Efektem moich wypieków były stery nie chrupiących i rumianych ptysiów lecz gumowe małe placki.
Czy potraficie wyobrazić sobie moją minę? Zawód dzieci i Pana K? Śmiechy i chichy???
Jednak mnie, ambitnej Pani Domu do śmiechu nie było. Zrobiłam szybką analizę co zrobiłam nie tak … Oczywiście … w przepisie Pani Chef podpowiedziała, że w ostatniej fazie wyrabiania ciasta można pomóc sobie mikserem. Jako niedoświadczona Pani Domu – potraktowałam moje ptysie mikserem jak się patrzy no i stało się … Dziś już wiem – ciasto ptysiowe nie powinno być miksowane (a przynajmniej nie z takim impetem jak wtedy)  :(  a mieszane do skutku :)
Przez wiele, wiele lat nie dotykałam się ptysiów.
Maja podrosła … pamiętając moją wpadkę postanowiła przełamać pecha …
Upiekła piękne ptysie. 


W jej ślady poszłam i ja … 



Potrzebne będzie: 
  • 1 szklanka wody 
  • 1 szklanka mąki 
  • 125g margaryny 
  • 4 jajka 
  • 1 opakowanie serka mascarpone 
  • 1 kubeczek śmietanki kremówki 
  • Cukier waniliowy do smaku 
  • Cukier puder do posypania wierzchów ptysiów 

Jak wykonać: 
  
Na początek przygotuj sobie garnek w którym zagotujesz wodę razem z margaryną. Do wrzącej mikstury należy wsypać mąkę
i energicznie mieszać – tak aby ciasto rozmieszać i aby się ono nie przypaliło :)Po tym zabiegu odstawić masę do wystudzenia. 

Krok drugi: Do zimnej masy dodajemy po jednym jajku przez cały czas mieszając energicznie – najlepiej drewnianą łyżką. Masa powinna być jednolita i nie za rzadka. Dlatego nie dajemy od razu wszystkich jajek. Jeśli jaja są duże – czasem wystarczą np. trzy sztuki. 

Krok trzeci: Gotową masę wykładamy na formę – blachę do pieczenia – wyłożoną papierem do pieczenia i jeśli nie macie specjalnej szprycy (ja jeszcze nie mam) to łyżką nakładacie niewielkie porcje ciasta w dość dużych odstępach od siebie bo ptysie mają to do siebie, że podczas pieczenia rosną!!!
 
Krok czwarty: Ciasto ptysiowe stawiamy do nagrzanego piekarnika do temperatury 200st i pieczemy ok. 25-30 minut. Krok piąty: Studzimy ptysie i wystudzone przekrawamy na pół
i napełniamy kremem (lub dowolną masą – można wytrawnie) 


 
Wykonanie kremu: Śmietankę ubijamy na bitą śmietanę z odpowiednią dla siebie ilością cukru waniliowego. Do ubitej śmietany dodajemy po łyżce serka i dalej delikatnie ubijamy. Krem jest puszysty i gotowy po kilku minutach. Można też ptysie napełnić samą bitą śmietaną :) 

Życzę Wam smacznego i udanych wypieków … i pamiętajcie – raczej łyżką – nie mikserem (lub uważajcie z obrotami) :) bo ciasto może zrobić się zbyt rzadkie 


 
Ps. Żałuję, że przepis się nie zachował … chociaż mam jeszcze kilka starych gazet z tamtego okresu … trzeba by było dobrze poszukać na dnie szkatuły :) 

Ciasta bez miksera

czwartek, 4 września 2014

W Lublinie dzieje się … czyli EUROPEJSKI FESTIWAL SMAKU


Już od dziś rozpoczął się w Lublinie Europejski Festiwal Smaku … Czego tam nie znajdziecie … ? Wszystko i dla każdego … dosłownie. To lubelska uczta dla podniebienia, dla ciała i dla ducha. Polecam zapoznać się ze szczegółowym programem festiwalu i wyruszyć do Lublina :)


Dziś w programie Europejskiego Festiwalu Smaku:


BROWAR PERŁA
18.00 - Małgorzata Chromiak - Kundalini joga - joga świadomości, Browar Perła,Sala Warsztatowa
21.00 - Noc Golonkożerców, Browar Perła , Kino Perła
21.30 - Kino pod gwiazdami: „Ojciec w podróży służbowej” reż. Emir Kusturica, Browar Perła, Kino Perła

STARE MIASTO
12.00 - Inauguracja Jarmarku Inspiracji, degustacje, zakupy, spotkania, deptak, Stare Miasto
16.00 – „Historyczni”, portretowanie, ambrotypy, Retro Room, Plac Po Farze 6
18.00 - Uroczyste otwarcie Europejskiego Festiwalu Smaku. Wernisaż wystawy "Lublin Smaków" w Bramie Krakowskiej
18.00 - Etiuda teatralna „córka Złotnika” reż. Łukasz Witt-Michałowski, ul. Złota 4
19.00 - Wieczór z Egerem, Pl. Łokietka
20.00 - Wernisaż wystawy biżuterii artystycznej Galeria Q-fer, Dom Złotnika
23.00 - Noc w klubie festiwalowym: Bar Złotnika, pokazy parzenia kawy, winnica, Improv Teatr i goście specjalni, Dom Złotnika, Złota 4
A pełny program festiwalu znajdziecie tutaj: http://europejskifestiwalsmaku.pl/program/page/program (źródło: https://www.facebook.com/EuropejskiFestiwalSmaku?fref=ts)
 

Jako, że to Festiwal Smaku po raz pierwszy w Polsce będzie możliwość degustacji i zakupu kiełbasy czabajskiej. Czabajka to powstająca z określonych surowców, mocno przyprawiona papryką kiełbasa, a jako produkt regionalny może być produkowana tylko w okolicach miast Békéscsaba i Gyula na Węgrzech. Do jej wyrobu w żadnym wypadku nie należy używać pieprzu. Kiełbasa czabajska jest znanym w świecie hungarikum, chronionym w Unii Europejskiej oznaczeniem geograficznym, typowym wyrobem chałupniczym, pochodzącym z Békéscsaby
i jej okolic. Jest znana zarówno na Węgrzech, jak i za granicą, co pozwala przyciągnąć wielu gości na corocznie organizowany, poświęcony jej Csabai kolbászfesztivál (Czabajski festiwal kiełbasy). Czabajka w Lublinie otuli się prawdziwą węgierską papryką i jeszcze kilkoma węgierskimi smakowitymi unikatami! (tekst: Lubelski Festiwal Smaku - https://www.facebook.com/EuropejskiFestiwalSmaku?fref=ts).

Ja zapewne wybiorę się na stare miasto na Mały Festiwal Kawy … mam nadzieję poczuć nowe smaki i aromaty. Może spotkam tam Was?

Organizatorzy zadbali abyśmy smakowali życie na różne sposoby … tak jak kto w danej chwili potrzebuje i pragnie. Przejrzyjcie dokładnie program, a ufam, że każdy znajdzie przez tych kilka dni coś miłego dla siebie :)

http://warsztatysmakujzycieeuropejskifestiwalsmaku.wordpress.com/

Lubelski Festiwal Smaku to też festiwal dobrej muzyki :)
W najbliższy weekend posłuchać będzie można:


Piątek, 5 września
18.00 - Sztywny Pal Azji
19.30 - Chluba
21.00 - Luiku

Sobota
19.00 - Kayah & Transoriental Orchestra
21.00 – Omega (gwiazda tegorocznego festiwalu)

Niedziela
19.00 - Voo Voo & Orkiestra Gidle
21.00 - Shantel Bucovina Club Orkestar

Zapraszam Was bardzo serdecznie do Lublina :)




środa, 3 września 2014

Prosty jak drut, zdrowy jak cholera … czyli sok pomidorowy



Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień
Rozpostarła melancholii mglisty woal.
Nie żałuję letnich dzionków, róż poziomek i skowronków,
Lecz jednego, jedynego jest mi żal.

Addio, pomidory, addio ulubione,
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół.
Nadchodzą znów wieczory sałatki nie jedzonej,
Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół.

To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W te witaminy przebogaty.

Addio, pomidory, addio, utracone,
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł.

Owszem, była i dziewczyna, i miłości pajęczyna,
Co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał.
Porwał dziewczę zdrady poryw i zabrała pomidory,
Te ostatnie, com schowane przed nią miał.

Addio, pomidory, addio ulubione,
Słoneczka zachodzące za mój zimowy stół.
Nadchodzą znów wieczory sałatki nie jedzonej,
Tęsknoty dojmującej i łzy przełkniętej wpół.

To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W te witaminy przebogaty.

Addio, pomidory, addio, utracone,
Przez długie, złe miesiące wasz zapach będę czuł.






Prosty jak drut na zdrowy sok pomidorowy mam dziś dla Was. Możecie go sobie dosolić, dokręcić smak pieprzem lub papryczką chili. Jak zwykle u mnie pełna dowolność. Moja propozycja jest następująca:

Potrzebne będzie:
  • 1 kg pomidorów malinowych (bo takie lubię najbardziej).
  • kilka gałązek lubczyku (jeśli jest niewielki – jeśli jest duży wystarczy jedna solidna).
  • sól, pieprz, chili do smaku – opcjonalnie
  • woda niegazowana – opcjonalnie do rozrzedzenia „pulpy” pomidorowej

Jak przygotować:

Pomidory starannie myję, kroję na cząstki (wykrawając białe
i twarde części ze środka pomidora – można usunąć też nasiona), wkładam do blendera (ze skórkami) razem z lubczykiem
i miksuję na gładką i jednolitą „pulpę”. W ten sposób otrzymuję smaczny 100% sok pomidorowy. Jeśli komuś wydaje się za gęsty – może sobie rozrzedzić go wodą (wiodący producenci soków pomidorowych właśnie tak robią). Ja jednak tego nie robię. Uwielbiam ten gesty sok z malinowych pomidorów z lekkim posmakiem przyprawy magii, którą daje lubczyk, no i ta jego dodatkowa, magiczna moc :)




Nie muszę chyba dodawać, że pomidory są bogactwem sodu, potasu, magnezu, wapnia, manganu, żelaza, miedzi, cynku, fosforu, fluoru, chloru, jodu, karotenu, oraz witamin: K, B1, B2, B6, C, PP; i kwasu foliowego.
Jest przeciwutleniaczem i orędownikiem w walce
z nowotworami.




Warzywa psiankowate 2014

poniedziałek, 1 września 2014

Zupa z Siły 2 :) … czyli zupa dyniowa


Jakie to uczucie gotować dla jedenaściorga wspaniałych dużych
i małych żeglarzy , a potem patrzeć jak  z apetytem pałaszują, aż uszy im się trzęsą, a niektórzy proszą o dokładkę? Powiem Wam, że to naprawdę cudowne uczucie, a ich pełne brzuszki
i zadowolone miny są najlepszą zapłatą i olbrzymią satysfakcją.  Dodam, że pogoda w ostatnim tygodniu wakacji nam dopisała :) Mogliśmy więc i pływać, i spacerować, i robić kolarskie wycieczki i robić wszystko to na co tylko mieliśmy ochotę. Wieczorami przy stoliku karcianym ogrywaliśmy się wzajemnie w macao. Czy wiecie, że ta gra jest jak rosół? … 

Tak, tak – jak rosół. Tylu ilu graczy tyle różnych zasad. Z rosołem jest podobnie. Tyle ile kucharek – tyle różnych przepisów na ten cudowny złocisty wywar. Mieliśmy nie lada kłopot aby ustalić jakieś wspólne zasady i porządek w grze :) ale potem było już tylko bardzo, bardzo wesoło.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i musieliśmy pożegnać naszą oazę spokoju, dzikiego ptactwa, wspólnych gier
i zabaw.

Jutro do szkoły, do pracy … do obowiązków jednym słowem. Koniec wakacji. Najbardziej będzie mi brakowało wspólnych posiłków, które razem przygotowywaliśmy, spożywaliśmy, naszych rozmów, śmiechów, żartów, wspólnego bytowania.
A jeśli chodzi o zupę z Siły 2 ...

Potrzebne będzie:
  • 3 marchewki
  • 1 por
  • 1/4 niewielkiego selera
  • 1  średnia pietruszka
  • 2 cebule
  • 4 jabłka
  • 1 duża dynia
  • 2 papryczki chili
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 słoiczek koncentratu pomidorowego
  • 2-3 serki topione kremowe
  • 1-2 łyżeczki imbiru w proszku
  • cynamon do smaku
  • olej do przesmażenia cebuli
  • cukier trzcinowy do smaku
Jak wykonać:
Warzywa umyć, obrać, pokroić na kawałki, zalać niewielką ilością wody i gotować do miękkości. Dynię obrać, wydrążyć, pokroić w kostkę ( w przypadku dyni Hokkaido
w przeciwieństwie do innych odmian, nie trzeba jej obierać :) )
i wrzucić do garnka z gotującymi się warzywami. Gotować dalej. Na oleju podsmażamy pokrojoną w kosteczkę cebulę, kiedy będzie zeszklona dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek
i dalej doprowadzamy do zrumienienia dodając umyte
i pokrojone na ćwiartki jabłka. Gdy cebula będzie już przysmażona, a jabłka zmiękną dodajemy je do gotującej się dyni z warzywami. Wszystko razem blendujemy dodając przecier pomidorowy oraz resztę przypraw do smaku. Na samym końcu dodaję serki, które delikatnie mieszam, do całkowitego ich rozpuszczenia się w kremie dyniowym oraz papryczkę chilii w całości – nie rozkrawać jej.


Zupa po kilku minutach jest gotowa do podania.

Można podawać z grzankami chlebowymi lub groszkiem ptysiowym. 

Moi żeglarze byli bardzo zadowoleni  z tej zupki po całym dniu żeglowania. 
Na drugie danie dostali jeszcze ryż z sosem śliwkowo-jabłkowym … ale to już całkiem inna historia :)






Warzywa psiankowate 2014