środa, 27 sierpnia 2014

Halo tu baza! Halo tu baza! … czyli pomidorowa baza do wszystkiego.


Sezon pomidorowy w pełni … pomidory wszystkich odmian można spotkać na naszych targowiskach, halach targowych, ogródkach, działkach, po prostu wszędzie. Najbardziej lubię te ogrodowe, malinowe i najlepiej prosto z krzaka :) I właśnie
z takich w tym roku  - bo obrodziły mojemu Panu, u którego od wielu lat kupujemy z Panem K. pomidory, paprykę i buraczki – zrobiłam bazę pomidorową. Znamy się dobrze, wiemy gdzie rosną jego „skarby”, czasem jeździmy popatrzeć na jego bogate pola.


Baza pomidorowa to coś takiego od czego wszystko się zaczyna lub może się zakończyć … :)
 
Potrzebne będzie:
  • Tyle pomidorów ile w stanie jesteś przerobić i odparować.
Specjalnie nie podaję ilości pomidorów bo to od was zależy ile pomidorów chcecie przerobić. Jeśli chodzi o odmianę to najlepsze są pomidory mięsiste o małej zawartości wody. W tym roku użyłam pomidorów malinowych.

Jak wykonać:
Myję wszystkie pomidory. Usuwam zielone ogonki, kroję na ćwiartki. Jeśli trafią się twarde i jasne części wewnątrz wykrawam. Całą resztę blenduję (razem ze skórkami ) w dużym garnku i podgrzewam pomidorki, a właściwie masę pomidorową odparowując ją o jakąś 1/3.
Gorącą bazę, bo tak ja sobie już od tej pory już nazywam przelewam do czystych, wyparzonych słoików, zakręcam
i pasteryzuję ok. 20 minut.


 Wyśmienita jako baza do zupy pomidorowej, sosu pomidorowego, spaghetti.  Robię z tej bazy również ketchup.


Warzywa psiankowate 2014

Halo tu baza! Halo tu baza! … czyli pomidorowa baza do wszystkiego.


Sezon pomidorowy w pełni … pomidory wszystkich odmian można spotkać na naszych targowiskach, halach targowych, ogródkach, działkach, po prostu wszędzie. Najbardziej lubię te ogrodowe, malinowe i najlepiej prosto z krzaka :) I właśnie
z takich w tym roku  - bo obrodziły mojemu Panu, u którego od wielu lat kupujemy z Panem K. pomidory, paprykę i buraczki – zrobiłam bazę pomidorową. Znamy się dobrze, wiemy gdzie rosną jego „skarby”, czasem jeździmy popatrzeć na jego bogate pola.


Baza pomidorowa to coś takiego od czego wszystko się zaczyna lub może się zakończyć … :)
 
Potrzebne będzie:
  • Tyle pomidorów ile w stanie jesteś przerobić i odparować.
Specjalnie nie podaję ilości pomidorów bo to od was zależy ile pomidorów chcecie przerobić. Jeśli chodzi o odmianę to najlepsze są pomidory mięsiste o małej zawartości wody. W tym roku użyłam pomidorów malinowych.

Jak wykonać:
Myję wszystkie pomidory. Usuwam zielone ogonki, kroję na ćwiartki. Jeśli trafią się twarde i jasne części wewnątrz wykrawam. Całą resztę blenduję (razem ze skórkami ) w dużym garnku i podgrzewam pomidorki, a właściwie masę pomidorową odparowując ją o jakąś 1/3.
Gorącą bazę, bo tak ja sobie już od tej pory już nazywam przelewam do czystych, wyparzonych słoików, zakręcam
i pasteryzuję ok. 20 minut.


 Wyśmienita jako baza do zupy pomidorowej, sosu pomidorowego, spaghetti.  Robię z tej bazy również ketchup.


Warzywa psiankowate 2014

wtorek, 26 sierpnia 2014

Czerwoną ma sukienkę, pieczony ma fartuszek ... czyli papryka pieczona z czosnkiem i ziołami w oliwie

Papryka pieczona z rozmarynem

Uwielbiam tę paprykę i przepadam za tym kiedy moi znajomi zajadają się nią i chwalą moje wyroby. Niewątpliwie tym razem jest się czym pochwalić :)


Przepis na tę paprykę odkryłam na blogu Olgi w zeszłym roku
i od razu czytając sam przepis poczułam, że to może być to. Uwielbiam takie klimaty … czosnek, tymianek, rozmaryn, dobra oliwa w towarzystwie dojrzewającej w słońcu papryki – czy może być coś lepszego jako dodatek na biesiadnym jesiennym stole lub do szkolnych kanapek?



Perypetie Olgi z papryką zachęciły mnie do tego by trzymać się sztywno Jej przepisu – więc niczego nie zmieniałam i postępuję zgodnie z Jej wskazówkami. Póki co lodówkę mam małą
i papryczki robię na bieżąco (chomikując je po kilka słoiczków
w lodówce), ale przyjdzie  taka pora, że przyjdzie mi zrobić po raz ostatni dobrych kilka słojów papryki na całą zimę. Schowam je wtedy głęboko z tyłu lodówki i będę trzymać jako wspomnienie lata i wielki rarytas na super okazje.

Papryczka z tymiankiem


Potrzebne będzie:
  • kilka czerwonych papryk
  • olej lub oliwa
  • kilka ząbków czosnku
  • dowolne zioła u mnie tymianek, rozmaryn




Nie podaję specjalnie żadnych ilości bo to naprawdę zależy od Was.  Za pierwszym razem zrobiłam maleńki słoiczek i upiekłam 4 małe papryczki, więc oliwy, ziół i czosnku  zużyłam mało. Tym razem upiekłam 5 kilo papryki, więc i czosnku i oliwy (bo używam zdecydowanie oliwy) i ziół poszło zdecydowanie więcej.



Jak przyrządzić:

Papryki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia (wtedy się nie przyklejają do blaszki) i wstawić do rozgrzanego do 220 stopni piekarnika najlepiej pod grill. Gdy skórka papryki ciemnieje, obrócić ja na drugą stronę i tak kilka razy. Po upieczeniu, za radą Olgi wkładam je do naczynia żaroodpornego i jeszcze na chwilę wkładam powrotem do nagrzanego (ale wyłączonego już piekarnika). Taki sposób powoduje, że papryki miękną.
Gdy papryki są już mięciutkie obieram je ze skórek, układam
w słoiku razem z ząbkami czosnku, ziołami i zalewam oliwą
i ponownie papryka, czosnek, zioła, oliwa … Wstawiam do lodówki i tam trzymam. 



Papryka musi być zalana po czubek oliwą i jak podkreśla Olga wyjmowana powinna być zawsze czystym widelcem!!! Żadnego oblizywania proszę Państwa!!! :)



Inspiracja : http://www.olgasmile.com/papryka-pieczona.html



Warzywa psiankowate 2014

niedziela, 24 sierpnia 2014

Papryka, papryka, papryka czyli … papryka marynowana z ziołami


O papryce babci Jaski pisałam już w zeszłym roku, więc nie będę się powtarzać. Oczywiście zrobiłam i w tym roku niezłą partię tej papryki bo mam wrażenie, że mam ją wpisaną w DNA :) i po prostu nie potrafię się bez niej obejść.


Uwielbiam paprykę według przepisu mojej Mamy

Jednak tak jak moja mama miała własne smaki i tajemnice ja poszukuję swoich i również nieśmiertelną paprykę postanowiłam troszkę zmodyfikować, „odmłodzić”, zaostrzyć jej smak… Już w zeszłym roku rozpoczęłam żywe eksperymenty na papryce, aby zobaczyć czy przetrzyma :) Dziś oficjalnie mogę zakomunikować, że dała radę.
Moja papryka - szkatułkowa to papryka wzbogacona ziołami, czosnkiem i papryczką chili.



Bazą jest papryka zaprawiana wg przepisu babci Jaśki, a potem jak fantazja dyktuje. Robię słoiczki z papryką i czosnkiem – wkładając na słoik po 2-3 ząbki (pocięte na połówki). Robię paprykę z rozmarynem, z tymiankiem i czosnkiem – używając świeżych gałązek ziół.  Smak papryki podkręcam też dodając do niej papryczki chili i czosnku – dla mnie super połączenie.



 

Osobiście przepadam za taką papryczką – świetna do kanapek, za którymi przepadają moi domownicy.
 
Co będzie potrzebne:

na zalewę :
  • 1 szkl octu
  • 3 szkl wody
  • 1/2 szkl cukru
  • 1 łyżka soli

porcja ziół podstawowych do jednego  oika:
  • 1 liść laurowy
  • 3 szt. pieprzu w kulkach
  • 2 szt. ziela angielskiego
  • 1/2 łyżeczki gorczycy

dodatkowo
  • 1 łyżeczka oliwy - ale to dopiero na sam koniec. Przed samym zakręceniem słoiczka!!!
  • 3 kg papryki 
  • zioła – tymianek, rozmaryn, szałwia
  • papryczki chili w strączkach
  • czosnek w ząbkach

Jak wykonać:

Paprykę umyć, obrać i pokroić. Poukładać (dosłownie to poupychać dobrze aby weszło jak najwięcej) w słoikach. Dodać zioła, czosnek wedle fantazji i uznania (byle nie przesadzić z ilością) oraz liście laurowe, pieprz, ziele, gorczycę (można je już dodawać w trakcie układania papryki). Składniki na zalewę zagotować - pilnując by cukier się rozpuścił. Gdy zalewa się zagotuje, ostrożnie zalewać nią słoiki z papryką.
Zalewać słoiki nie do samych brzegów, ponieważ teraz jeszcze trzeba dodać do słoika oliwy z oliwek w ilości - 1 łyżeczka na słoik i dobrze słoik zakręcić i poczekać aż ostygną.
Następnie przestudzone słoiki wstawiamy luźno (tak aby się nie stykały) do garnka z zimną wodą. Dno garnka warto wyłożyć czymś miękkim (gazeta, gaza, ściereczka). Woda w garnku nie może sięgać wyżej niż 3/4 wysokości słoików. Słoiczki z papryką gotować 5-10 minut (uzależniam to od jakości i grubości papryki) pod przykryciem (o ile to możliwe) od momentu zagotowania się wody. Oczywiście gotujemy na wolnym ogniu (małym). Następnie wyłączamy kuchenkę i zostawiamy słoiki w "kąpieli" do wystygnięcia. Cała filozofia i sekret babci Jaski. Zawekują się na "amen" Jeśli nie macie czasu,  albo więcej słoików - wyciągacie z ukropu i stawiacie do góry dnem - można, a nawet trzeba zastosować metodę - na tzw. kocyk czyli zakrywamy gorące słoiki kocykiem do wystygnięcia :) Też działa!




Uwaga!!! jeśli ktoś nie lubi zbyt kwaśnej papryki zalecam zmniejszenie octu o 1/3



I po papryce :)

Warzywa psiankowate 2014

sobota, 23 sierpnia 2014

Wielka wygrana czyli ... niedowierzam, a jednak :)



Wygrałam konkurs organizowany przez Herbiness jakiś czas temu. W roli głównej oczywiście nasi celebryci - czyli jabłka.
Zamieściłam kilka swoich zdjęć z niewielkim opisem
i wystarczyło - pokonałam konkurencję i wygrałam 


Nagroda atrakcyjna - tematyczna książka (już nie mogę się doczekać).


Nooorrmallnie się cieszę.



A jaką recenzję swoich potraw dostałam - ha!
Nooorrmallnie się cieszę

czwartek, 14 sierpnia 2014

Pełna zachwytu ... czyli brzoskwiniowe ciasto z ricottą


Jak tylko zobaczyłam tego posta u Kasi na blogu, od razu wiedziałam, że ten brzoskwiniowiec zawita również do mojej kuchni :) Fantastyczne zdjęcia Kasi podziałały na moją wyobraźnię i smak. I oto moje ciasto już też jest gotowe. Troszeczkę je urozmaiciłam orzechami i migdałami, ale tylko troszeczkę ... :)  Zrobiłam je specjalnie na spotkanie
z przyjaciółmi (a Oni uwielbiają takie łakocie) do których jadę
i z którymi mam zamiar spędzić kilka wspaniałych chwil – wszak to już ostatki lata. Właśnie Perseidy przelatują mi nad głową kiedy piszę tego posta, a to oznacza, że nieubłagalnie zbliżamy się do końca wakacji … 



Czy wyczuwacie już jesień, czy jeszcze cieszycie się wakacjami i nie myślicie o ich końcu i tym co przyjdzie po nich? Dziwne lato tego roku … mięliśmy bardzo zimne czerwcowe wieczory, za to mamy upalne sierpniowe noce. Sorry, taki klimat :)



Potrzebne będzie:
  • 2 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 1 opakowanie 250 g sera ricotta
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 jajka
  • 4 brzoskwinie
  • cukier puder do posypania ciasta
  • garść orzechów włoskich (zmielonych lub posiekanych - opcjonalnie)
  •  garść orzechów nerkowca lub ziemnych - solonych (grubo posiekanych - opcjonalnie)
  • płatki migdałowe (do posypania ciasta po wierzchu - pół garści)
  • szczypta cynamonu
  •  

Jak wykonać:

Łączymy przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i sól.
W osobnym naczyniu mieszamy brązowy cukier, ricottę, olej
i jajka. 



Dodajemy sypkie składniki i mieszamy do momentu, aż składniki się połączą. Dodajemy pokrojone w kostkę brzoskwinie i orzechy -  mieszamy i wylewamy do wyłożonej papierem do pieczenia formy (u mnie i u Kasi średnica 21 cm). Ja jeszcze część brzoskwini zostawiłam i posypałam nimi ciasto po wierzchu, a na nie posypałam płatki migdałowe i cynamon dla smaku. Przepięknie pachniało podczas pieczenia i smakowało cynamonowo-brzoskwiniowym ciastem z orzechami :) 



Ciasto wstawiamy do nagrzanego piekarnika do temperatury 175 stopni na około 60 minut.
Po wystudzeniu ciasto można posypać cukrem pudrem.




Kasiu dziękuję za przepis i inspirację :)




Inspiracja : http://szotreba.blogspot.com/2014/08/brzoskwiniowe-ciasto-z-riccota.html



środa, 13 sierpnia 2014

Bardzo owocowe, bardzo ekspresowe czyli … ciasto rabarbarowe


Tego cista nie można zepsuć i nie można przejść koło niego obojętnie :) Ciasto owocowe z kruszoną już w piekarniku nęci swoim zapachem wszystkich domowników. Dzieciaki wylizują surowe ciasto z miski, a ja zajadam się surową kruszonką … bo ta kruszonka jest po prostu przepyszna. 



Przepis znalazłam na opakowaniu torebki po cukrze, a ciasto robi furorę wśród znajomych Królika i Niedźwiadka :) Wypróbowałam też z innymi owocami i również świetnie się nadaje. Przepis po prostu uniwersalny.

Potrzebne będzie:
 
Ciasto:
  • 1 szklanka cukru
  • 1 kostka margaryny
  • 2 ½ szklanki mąki
  • 4 jaja
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy lub wanilinowy
  • 60 dkg rabarbaru
  • brązowy cukier, cynamon (opcjonalnie do posypania rabarbaru)
Kruszonka:
  • 1/5 margaryny lub masła
  • 2 łyżki cukru
  • 2/3 szklanki mąki
  •  


Jak wykonać:
 
Kruszonka:
Połączyć mikserem rozdrobnioną margarynę lub masło na kawałki z cukrem i mąką, a następnie zagnieść w  kulę. Zawinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażarki na ok. 20-30 min.
 
Ciasto:
Rozpuścić w garnuszku margarynę i pozostawić do wystygnięcia. Jaja ubić mikserem, dodać cukier i dalej ubić aż staną się białe,
a cukier i cukier waniliowy (wanilinowy) się rozpuści. Kolejno dodać przesianą mąkę połączoną i wymieszaną z proszkiem do pieczenia i dalej mieszać. Na końcu dodać partiami przestudzoną margarynę i bardzo starannie wymieszać. Ciasto wlać do blachy wyłożonej papierem (dobrze potem odchodzi). Na wierzchu ułożyć umyty, osuszony, pokrojony i obrany rabarbar (można go posypać lekko brązowym cukrem i cynamonem). Schłodzoną kruszonkę zetrzyj na ciasto - na tarce o dużych otworkach.



Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni Celsjusza przez ok. 50 minut.



Po wystudzeniu można posypać cukrem pudrem, można nie posypywać, ale można już jeść bo jest pyszne :) Smacznego.