czwartek, 31 lipca 2014

Jedzcie jabłka :) ... czyli przepis na ocet jabłkowy i nie tylko ...


Od dziś w necie, telewizji i radiu, o FB nie wspomnę jabłka w roli głównej.
Jabłka to celebryci :)
Proszę Was jednak jedzcie jabłka na zdrowie
Jedzcie jabłka ze smakiem
Nie jedzcie jabłek na złość temu czy tamtemu …
Jabłka są naszym złotem i nie zasługują by traktować je w ten właśnie sposób.


 
Czy wiecie, że:
Jabłka zawierają dużo witaminy C, oraz witaminy (B1,B2, B3, B5, B6, B9, B12, A i Retinol, E i tokoferol, D, K, β-Karoten, likopen) oraz minerały i dużą ilość błonnika roślinnego, kwercetynę (44 mg w 1 kg jabłek), a także pektynę (1–1,5 g w 100 g świeżego jabłka). Zawartość witaminy C jest zmienna i zależy od wielu czynników z których najważniejszymi są odmiana, warunki klimatyczne i sposób uprawy. Świeże jabłka są źródłem węglowodanów w tym błonnika. Jak wiele innych owoców, spożywane na surowo jabłka mają niską wartość na indeksie glikemicznym (fruktoza i inne cukry uwalniają się powoli
z błonnika, przez co zawartość cukru we krwi konsumenta rośnie wolno, bez nagłych odchyleń) zatem są zalecane do spożywania przez osoby chorujące na cukrzycę lub hiperglikemię. Nie dotyczy to soku jabłkowego po oddzieleniu błonnika, gdzie wartość na indeksie glikemicznym ulega sporemu podwyższeniu (źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Jab%C5%82ko)
Zatem życzę smacznego na różne sposoby: musy, zupy (przypominam o smacznej zupie jabłkowej), szarlotki, octy, cydry, kompoty, pieczki,  dżemy, pieczone w kaczkach,
w ryżach, w naleśnikach … czy o czymś zapomniałam?
Na pewno … zastosowanie jabłek w kuchni jest przecież takie bogate :)


 

Domowy ocet z jabłek :
 
Co będzie potrzebne:
  • 1 - 1½ kg jabłek najlepiej kwaśnych
  • 1 - 1¼ litra wody
  • 4 - 5 łyżeczek miodu  lub cukru brązowego

Jak wykonać:
 
Umyte jabłka pozbawić gniazd nasiennych, drobno pokroić na cząsteczki i wrzucić do słoja. Zalać przegotowaną, chłodną
i osłodzoną wodą  - 1 łyżeczkę miodu lub cukru na 250 ml wody). Tak przygotowany słój z jabłkami przykryć lnianą (najlepiej) ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na 4 tygodnie.
Od czasu do czasu mieszać  drewnianą (koniecznie!) łyżką,
a kiedy mikstura w słoiku  przestanie się pienić – oznacza to,
że fermentacja dobiegła szczęśliwie końca. Wtedy przelewamy ocet przez gazę do butelek i odstawiamy w chłodne miejsce. Gdyby w czasie fermentacji pojawiła się wam w którymś momencie pleśń – niestety – to może się zdarzyć … ferment należy wylać :( Oznaczać to może, że jabłka, np. były pryskane za bardzo chemią (jeśli nie mieliście ich z własnego ogrodu).
Polecam antonówki, papierówki, boikeny … ale moja znajoma robiła ocet z każdych jabłek  … i ich skórek z własnego ogrodu.


wtorek, 29 lipca 2014

Jak papuga … czyli bezmięsne cukiniowe leczo …


Lato w pełni :) i widać to już na moich talerzach … Moi cudowni chłopcy poza domem więc moja „kuchnia odpoczywa”. Z lubością wybieram się na targ tylko po świeże zioła, warzywa i owoce. Gotuję też niezbyt wyszukane i proste potrawy, a jakże  smaczne, a jakże zdrowe i kolorowe (jak papuga) … i lekkie i nisko kaloryczne, i w dodatku bardzo syte.


Ostatnio zakupiłam cukinię i podziało się …


 Co będzie potrzebne:
  • 1 duża cukinia
  • 2-3 marchewki
  • 2-3 papryki różnokolorowe
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • ¾ kg pomidorów
  • 2-3 łyżki oliwy do przesmażenia cebulki
  • Przyprawy: sól, pieprz, zielona cubrica, kurkuma, tymianek, zielony koperek i pietruszka.

Jak wykonać:
 
Cukinię myjemy starannie i kroimy w kostkę. Marchew czyścimy, obieramy i strugamy w paski lub obierakiem we wstążki. Paprykę myjemy, czyścimy z gniazd nasiennych i kroimy w paseczki (moja propozycja). Pomidory sparzyć i obrać ze skórki,
a następnie pokroić w ćwiartki. Do tego dania wybieram niezbyt duże pomidorki, za to mogą być miękkie. Cebulę obrać i pokroić w piórka lub pół-talarki. Czosnek obrać i posiekać.
Na rozgrzanej oliwie przesmażyć najpierw czosnek, a następnie cebulę (nie rumienić jej zbytnio). Następnie dodać wstążki marchewki i delikatnie przesmażyć jeszcze z czosnkiem
i cebulką. Kolejno dodawać: cukinię, a gdy lekko zmięknie i puści sok paprykę i na końcu pomidory. Wszystko razem dusić do pożądanej miękkości. 


Ja lubię warzywa lekko twardawe
i o żywych kolorach więc nie duszę ich długo (nie używam też pokrywki – pod pokrywką warzywka tracą swój intensywny kolor). W czasie duszenia należy przyprawić potrawę. Moja propozycja to sól, pieprz, zielona cubrica, kurkuma, tymianek, ale równie dobrze możecie dodać tu swoje ulubione przyprawy (kiedyś dodawałam kumin, zioła prowansalskie i oregano).
Na koniec, najlepiej tuż przed podaniem posypujemy i mieszamy potrawę ze świeżym koperkiem i natką pietruszki.



Acha! Tym razem zostały mi 3 gotowane w mundurkach młode ziemniaczki z poprzedniego obiadu, więc obrałam je
"z mundurków" :) i pokroiłam w kosteczkę. Dodałam na samym końcu aby lekko się w potrawie ogrzały. Było pycha! Zwykle podaję jednak z ryżem.



*danie to ma wersję dla mięsożerców – czyli … czyli ….
Gdyby ktoś chciał urozmaicić to danie o kawałeczki mięsiwa to można podać to leczo z kawałkami piersi z kurczaka w ziołach przesmażonej na oliwie. Idealnie do tego pasuje.

Przepis bierze udział w sympatycznej akcji letniej:

     Cukinia 2014 Tydzień z cukinią

niedziela, 27 lipca 2014

Ten o brzydkiej nazwie … czyli Pleśniak z jagodami


Jakiś czas temu natknęłam się w necie na wspaniały przepis na Pleśniak z jagodami. Autorem, a zarazem inspiracją do wykonania pleśniaka był blog – uśmiechnięte banany :) Przyznam się, że pleśniaka wykonałam w swoim życiu po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że wyszedł wyśmienity. Okazja też była nie byle jaka – chciałam uświetnić powrót Pana K. do domu. Chyba mi się udało bo Pan K. zjadł od razu pół blachy, a drugie pół musiałam schować :)
Choć znam to ciasto od lat … nigdy specjalnie nie darzyłam go jakimś specjalnym uznaniem, ani zainteresowaniem. Dzięki Uśmiechniętym bananom zwykły pleśniak nabrał nowego wyrazu :)
 
Co będzie potrzebne:
 na blachę 20 x 32cm:
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 250 g (1 kostka) zimnej margaryny
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok. pół szklanki cukru pudru
  • 4 jajka (osobno żółtka i białka)
  • 1 łyżka śmietany 18%
  • 2 łyżki gorzkiego kakao
  • pół słoika powideł śliwkowych
  • ok. 300 g jagód
  • 2/3 szklanki cukru do białek
  • cukier puder do posypania ciasta

Jak przygotować:
 
Przesianą mąkę posiekaj na stolnicy razem z margaryną, proszkiem i cukrem pudrem. Dodaj żółtka i śmietanę. Zagnieć szybko ciasto.
Ciasto podziel na 3 równe części. Do jednej z nich dodaj kakao
i zagnieć ciasto. Jedną jasną część ciasta włóż do lodówki
na ok. 1 godz., dwie pozostałe (jasna i ciemna) włóż do zamrażalnika  (muszą być dobrze schłodzone).
Ciasto z lodówki wyłóż rozwałkowane na formę do pieczenia (można ją wyłożyć papierem do pieczenia – wtedy ciasto lepiej się wyciąga po upieczeniu). Na ciasto wyłóż i rozsmaruj równomiernie powidła śliwkowe, a na powidła wysyp czyste
i suche jagody.
Ciemne ciasto z zamrażalnika zetrzyj do formy na tarce
o grubych oczkach. Ciastem równomiernie zakryj jagody.
Z białek i cukru zwykłego ubij sztywną pianę. Wylej ją na ciemne ciasto i rozsmaruj dokładnie na całej powierzchni ciasta. Teraz na pianę należy zetrzeć ostatnie - jasne ciasto z zamrażalnika.


 Ciasto pieczemy przez ok. 40 - 60 minut w temperaturze 180 st, aż wierzch się zarumieni.


 
To ciasto "pokochał" Pan K. :)


 

Synio nie mógł się od niego oderwać …
 

Było smaczne, wilgotne, nie za słodkie, nie za kwaśne, dobre letnie ciasto z owocami 

 
 

Sezon ogórkowy … czyli ogórki małosolne wprost ze słoja :)


Lipiec się kończy, a to oznacza, że w polityce nastał sezon ogórkowy …


Sezon ogórkowy rozpoczyna się i u mnie i to całkiem dosłownie :) Na początek wyciągnęłam swój największy z największych słój domowy, kupiłam dwa kilo dużych i małych ogórków i do dzieła. Przepadam za małosolnymi, które nawet jeszcze nimi nie są … No po prostu przepadam za tą surowizną :) Przepadam też za tymi już bardziej ukiszonymi, ech … Nie ma to jak kromka świeżego chleba z masłem i cienko pokrojonym ogórkiem małosolnym , mniam
Do kiszenia używam maleńkich ogóreczków – korniszonów
i większych. Robię tak specjalnie. Najpierw kiszą się korniszonki i to je wybieram pierwsze, a potem te większe . W ten sposób mam ogórki małosolne przez kilka dobrych dni i nie wszystkie na raz :)


W przepisie nie podałam liści chrzanu bo nie miałam … oczywiście można włożyć 1-2 do smaku. W Małopolsce i na Podkarpaciu liście się dodaje obowiązkowo … Moja znajoma Małgorzata zawsze wkładała do misy w której kisiła swoje pyszne ogórki kilka liści chrzanu. Ja dziś nie dodałam, bo jedyny chrzan, który mogłabym dodać rośnie w ogrodzie moich przyjaciół, a oni wyjechali … Dom zamknięty na cztery spusty, więc nie wypada skakać przez płot :)
Chrzan nie jest obowiązkowy ale dodaje ogórkom smaku …
 
Co będzie potrzebne:
  • 2kg ogórków (na bardzo duży słój)
  • 2 główki czosnku młodego
  • 1 chrzan (korzeń)
  • 1-2 liście chrzanu
  • 1 wiązka kopru włoskiego
  • sól, woda

Jak wykonać:
 
Ogórki umyć, poodcinać końcówki w ogórkach większych
z jednej i drugiej strony. Chrzan umyć, obrać i pokroić na małe kawałeczki. Na dno słoja położyć kilka gałązek umytego kopru włoskiego, kilka ząbków czosnku, chrzan w laskach i jeden liść oraz ułożyć starannie większe ogórki. Następnie ponownie położyć kilka gałązek umytego kopru włoskiego, kilka ząbków czosnku, chrzan w laskach i jeden liść oraz ułożyć starannie większe i mniejsze już ogórki. Na sam wierzch położyć koper włoski, czosnek i i jeśli jeszcze Wam został to chrzan (obojętnie w jakiej postaci).


Na koniec słoik z ogórkami zalewamy wodą (najlepiej ciepłą). Ja daję na każdy litr wody – jedną płaską łyżkę soli, a czasem nawet mniej. Można dodać mniej i zachęcam do tego by dawać tej soli jednak mniej :)


To tyle w kwestii ogórków … idę zobaczyć do swojego słoika … :)



poniedziałek, 21 lipca 2014

Cudowna przemiana … czyli śniadanie z rana (jogurt naturalny z płatkami kukurydzianymi i pestkami z granatu).



Co tu dużo mówić. Nie należałam do osób, które jadały regularnie posiłki, a już największą męczarnią było dla mnie śniadanie. Od nie wiadomo której ery … po prostu nie jadłam śniadań choć oczywiście dobrze wiem, że śniadania jeść trzeba
i całą swoją rodzinę i dzieciarnię nauczyłam, że bez śniadanka
z domu się nie wychodzi i nie wychodzą :) Ja co najwyżej przy nich rano tylko kubek kawy … i na tym się niestety kończy. Ale, dojrzewałam, dojrzewałam i dojrzałam… Najpierw w marcu przeprowadziłam poważną rozmowę z Anet (to moja bardzo, ale to bardzo dobra i bliska sercu osoba) i to Ona nawtykała mi dużo mądrości do głowy, potem mnie zdrowo i dobitnie objechała,
a potem zadała mi fundamentalne pytanie (- dlaczego ty to sobie robisz, kochanie?). W tym pytaniu była i złość, i troska i miłość – jak to u Anet ... i wiecie co? Coś we mnie pękło i coś zaczęło „pączkować”. Powiem Wam jeszcze, że jak pierwszy raz spotkałam Anet to była to kobieta „większa” ode mnie, schowana w dres i trykotki, a teraz … Anet jest o połowę mniej, pięknie wygląda i promienieje :) Zapewne chcecie wiedzieć czemu to wszystko zawdzięcza? Ano zawdzięcza to nie jakimś tam dietom cud, a racjonalnemu odżywianiu i diecie dostosowanej do własnych potrzeb organizmu, który ustaliła jej dietetyczka. Ja aż tak daleko nie poszłam … jak Anet, ale w moim życiu i tak wiele się zmieniło. Po pierwsze stał się cud bo jem śniadania. Można powiedzieć, że zamieniłam późne kolacje na wczesne śniadania i to dało niesamowity efekt na mojej wadze łazienkowej: -9kg bez żadnego wysiłku. Nieźle co?! Do tego sprzyjają mi upały, więc piję dużo, jem mniej, a jeśli to mało pieczywa, sporo warzyw i owoców. Czuję się świetnie :)
A jako, że o śniadaniu mowa … podaję przepis na proste, niskokaloryczne, a jednak zdrowe i pyszne śniadanko, które dziś jadłam :)




 
Potrzebne będzie:
  • ½ szklanki płatków kukurydzianych pełnoziarnistych (bo takie lubię najbardziej) mogą być inne lub musli.
  • 1 kubek jogurtu naturalnego
  • ½ granatu (owoc)

Jak wykonać:
Wykonanie tego śniadania jest proste  i mało skomplikowane.
Do miseczki wsypujemy płatki (lub musli) i wlewamy jogurt. Owoc granatu przekrajany na pół i z jednej połówki wydrążamy nasiona i wyciskamy sok (drugą połówkę można przechowywać w lodówce – owinięty folią) do miseczki z jogurtem i płatkami. Całość można wymieszać, ale ja nie mieszam – jem łyżką, nabierając warstwami. Dla mnie pyszne :)
 

Polecam na upalne poranki.


niedziela, 20 lipca 2014

Muffinkowy poranek czyli … czekoladowe muffiny z czekoladą i niespodzianką


Dziś był muffinowy dzień. Dzień był przede wszystkim upalny, więc wstałam przed siódmą i zaraz po porannej kawce zabrałam się do wypieku muffinek. Przepis dostałam od mojego kochanego Agulka. Jest sprawdzony, a o taki mi chodziło. Zachciało mi się czekoladowych muffinek, a takie już wypieka z namiętnością
i powodzeniem Agulek :) Kompletując składniki dołożyłam od siebie słodkie i soczyste wiśnie i zabrałam się do wypieku – póki  w mojej kuchni było jeszcze chłodno :)



 Co będzie potrzebne:
  • 1 i 3/4 szkl mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do piecz
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 łyżki kakao
  • 3/4szkl cukru pudru
  • tabliczka gorzkiej czekolady - połowa do środka połowa na wierzch
  • 1szkl mleka
  • 1/3szkl oleju
  • 1 jajo
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • opcjonalnie: owoce do muf finek, cukier puder do posypania (dziś użyłam kilka wiśni)



Jak wykonać:
 
Najpierw zmieszać wszystkie suche składniki razem, a mokre oddzielnie również razem. Następnie szybko połączyć suche
i mokre i wlać ciasto do foremek do 2/3 wysokości. Piec ok 20 - 25 min w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni bez termo obiegu na środkowej półce. Używam sylikonowych
i papierowych foremek więc nie smaruję ich przed nalaniem masy. Do niektórych foremek włożyłam dziś niespodzianki czyli wiśnie. Muffiny z wiśniami są wilgotne i aromatyczne. Zamiast wiśni można dać inne owoce … maliny, jeżyny, jagody kamczackie, winogrona – co Wam do głowy przyjdzie :)


Muffiny są dobre.
Przekonajcie się sami.
I proste do wykonania.


Przed dziesiątą muffinki już się studziły, a ja czytałam ulubioną książkę siedząc w zacienionym miejscu na łonie natury :)





piątek, 18 lipca 2014

Jego ulubione … czyli ciasto biszkoptowe z masą śmietankowo-waniliową, truskawkami i galaretką.


To ciasto jest ulubionym ciastem mojego Synka i upragnionym. Mój wyrośnięty kawaler, a zarazem nie lada łasuch wprost nie może się doczekać, kiedy na grządkach pojawią się pierwsze dojrzałe i pachnące truskawki. Wtedy też zabieram się do przygotowywania tego ciacha.  Synek nigdy nie odpuszcza
i przynajmniej raz w roku na przełomie maja i czerwca takie właśnie ciasto musi być podane. To ciasto to jego przysmak!
Było już tyle razy modyfikowane, że nie pamiętam jak to się zaczęło i jaki był pierwowzór, ale zawsze wykończenie musiało być takie samo …. Na masę muszą być położone obficie truskawki, a na truskawki wylana czerwona – najlepiej truskawkowa galaretka. Takie ciasto lubi mój chłopiec :) Wcale mu się nie dziwię bo na dobrze nasączonym biszkopcie
i śmietankowo-waniliowej masie, którą dziś proponuję to ciasto jest naprawdę pyszne i bardzo lekkie. Teraz sezon owocowy … truskawki można zastąpić dowolnie wybranymi przez siebie owocami, albo miksem owoców :)




Co będzie potrzebne:
 
Na biszkopt:
  • 6 jajek
  • 1 szkl cukru
  • 1 ½ szkl mąki pszennej
  • szczypta soli

Na masę:
  • 2 kartonik1 śmietanki kremówki
  • 1 duże opakowanie serka mascarpone
  • 1 śmietanfix
  • 1 duża laska wanilii
  • 1 łyżka cukru

Inne dodatki:
  • 2-4 łyżki ekstraktu waniliowego
  • 1 kubek lekko słodkiej herbaty
  • 2 opakowania galaretki truskawkowej
  • 1 kg dużych dojrzałych truskawek 
  • tłuszcz i bułka tarta  do przygotowania blachy 



Jak wykonać :
 
Pieczenie biszkoptu:
 
Białka oddzielić starannie od żółtek. W suchej misie ubić ze szczyptą soli białka na sztywną pianę. Kiedy piana będzie sztywna (jej sztywność można sprawdzić w następujący sposób : bierzemy miskę i odwracamy do góry dnem :) jeśli białka z miski nie wypadną – oznacza to, że piana jest ubita na sztywno – jeśli wypadły – mieliście pecha :(
Załóżmy, że jednak mamy już pianę ubitą na sztywno :) Dodajemy do niej powolutku (najlepiej po łyżce) cukier i dalej ubijamy. Piana z białek ma być błyszcząca i sztywna
(no i oczywiście słodka).
Do ubitej piany dodajemy żółtka i dalej ubijamy, Na sam koniec dodajemy przesianą przez sito mąkę i lekko mieszamy łyżką lub mikserem na najniższych obrotach (by piana z białek nie opadła). Tak przygotowaną masę należy wylać do przygotowanej blachy. Blacha powinna być wysmarowana tłuszczem i wysypana bułką tartą.
Biszkopt wstawiamy do lekko nagrzanego (100 stopni Celsjusza), gdy ciasto lekko wyrośnie, temperaturę podkręcić do 160 stopni
i pieczemy 40-45 min. Sprawdzamy suchym patyczkiem czy jest upieczony. Gdy po wyjęciu z ciasta patyczek jest suchy – biszkopt jest upieczony.
Po upieczeniu rzucamy tortownicą z biszkoptem z wysokości 50 cm o podłogę i można to zrobić nawet dwa razy :-) Ten rzut wyzwala z naszego świeżo upieczonego biszkopcika -  nagromadzone wewnątrz cząsteczki powietrza, a spuszczenie mu „łomotu” odpowietrza go i sprawia, że nie opadnie i będzie równiusieńki :-)


foto. Szkatułka_Cook ;-)

Po tych wszystkich zabiegach dajemy  mu odpocząć i dobrze wystygnąć.

Przygotowanie masy śmietankowo-waniliowej:

Serek mascarpone rozmiksować  lub zblendować delikatnie.
Śmietanę ubić w wysokim naczyniu na bitą śmietanę z cukrem (ilość cukru pozostawiam każdemu wg uznania. Ja daję 1, Jeśli chodzi o śmietanfixy to jeśli jest bardzo ciepło to dodaję 1torebeczkę tego specyfiku aby masa była zwarta (ten specyfik nie jest konieczny). Kiedy śmietana jest dobrze ubita łączę ją delikatnie z serkiem mascarpone i  ziarenkami prawdziwej wanilii, które wydobywam z laski wanilii (należy obciąć końce i przeciąć laskę wzdłuż, a następnie nożem wydobyć waniliowy miąższ wprost ze środeczka laski) i delikatnie mieszam.
Gotową masę schładzam w lodówce przez 20-30 minut.

Przygotowanie ciasta:
Biszkopt zwykle przy tym cieście przekrawam na pół.

2 galaretki przygotowuję zgodnie z instrukcją na opakowaniu zmniejszając porcję  wody o 50%.



Biszkopt nasączam przygotowaną lekką herbatą z ekstraktem waniliowym.
Na biszkopt nakładam połowę masy śmietankowo – waniliowej. Przykrywam drugą częścią i obsmarowuję masą cały biszkopt – z każdej strony.
Na tak przygotowany biszkopt nakładam ciaśniuteńko truskawki, a następnie wylewam zimną i lekko stężałą galaretkę truskawkową. Ciasto wkładam o lodówki na kilka godzin aby galaretka dobrze się ścięła, a ciasto „przeszło” wszystkimi składnikami.



Jego ulubione znika błyskawicznie :)




wtorek, 15 lipca 2014

Arbuzowy na gorące głowy, czyli …. Koktajl arbuzowy z brzoskwinią, truskawką, nektaryną i mango typu smoothie.





Gorąco? Tak, tak – bardzo gorąco. Nie będę się, więc za bardzo rozpisywać, bo basen z zimną wodą czeka:), a potem proponuję lekki, odżywczy z mnóstwem soli mineralnych i witamin koktajl na bazie słodkiego, dojrzałego arbuza, dojrzałego mango, słodkich brzoskwiń i przepysznych nektaryn.




Co będzie potrzebne:
  • 1 nieduży dojrzały arbuz lub ½ dużego arbuza
  • 1 dojrzałe mango
  • 3 brzoskwinie
  • 3 nektaryny
  • 20 dkg truskawek
  • 1 łyżka brązowego cukru (opcjonalnie) lub miód do smaku

Jak wykonać:
 
Owoce dobrze umyć. Arbuza wypestkować i wydrążyć czerwony miąższ. Mango obrać ze skórki i pokroić w kostkę. Nektaryny
i brzoskwinie podobnie jak mango obrać ze skórki i pozbawić pestek.
Truskawki umyć, wyszypułkować.
Wszystko dokładnie zblendować. Można dodać pokruszonego lodu (ale nie koniecznie – wystarczy przed podaniem mocno schłodzić).
W składnikach podałam cukier lub miód. Można ten koktajl dosłodzić. W mojej rodzinie jest jeden taki osobnik, któremu muszę dosłodzić, bo inaczej nie wypije :( tego dobra. Uważam jednak, że koktajl sam w sobie jest wystarczająco słodki, jeśli użyjecie naprawdę dojrzałych owoców.



Pozostaje mi życzyć wszystkim wspaniałych wakacji, troszkę cienia i miłego, bezpiecznego wypoczynku :)