wtorek, 24 czerwca 2014

Przysmak Pana K. … czyli omlet z szynką, serem i ziołami


Pan K.  jest smakoszem. Jada niewiele ale zawsze wykwintnie
i z wielką elegancją:) Nawet małą kanapkę potrafi jeść z taką gracją jakby to był nie lada przysmak czy danie wykwintnie podane. Lubię patrzeć jak pan K. je  … bardzo powoli i starannie. A Wy? Jak jadacie swoje posiłki … ? Macie czas na spokojne spożywanie i kontestowanie każdego kęsa? Przyznam się, że ja jem szybko i w biegu. Bywają takie dni, że jadam w tzw. przelocie:( Jedynym posiłkiem  jaki staram się jeść z rodziną przy stole – to obiad.
Jednak Pan K. to co innego, ma swoje przyzwyczajenia i swoje ulubione dania. Jednym z nich jest właśnie omlecik.


niedziela, 22 czerwca 2014

Pani w czerwonej sukience … czyli zupa truskawkowa _ krem


Niektórzy już wiedzą, że w moim maleńkim domu jada się zupy owocowe i to przez cały rok. Nadeszła ta chwila, że zupki owocowe robię ze świeżych owoców i prawie bez dodatku  wody. Tak jest w przypadku zupy truskawkowej, za którą przepada mój mały chłopiec i duży chłopiec też. Zupy tej nie zagęszczam mąką jak to było w przypadku zupy  jabłkowej w zimie. Dodaję tylko aksamitną śmietankę kremową i zupa gotowa. W ogóle przygotowanie tej zupki jest bardzo proste. 




Potrzebne będzie:

  • Ok. 1 ½ kg truskawek
  • ½ szklanki cukru (można oczywiście dodać mniej)
  • 200 ml  śmietanki kremówki
  • 1 mała porcja cukru wanilinowego lub dwie małe łyżeczki cukru waniliowego
  • ½   cytryny (wycisnąć sok)
  • Grzanki/groszek ptysiowy
 
Jak przygotować:
 

Truskawki umyć, szypułkować. Zblendować na pulpę
w blenderze. Podgrzać i dodać cukier oraz cukier wanilinowy lub waniliowy. Do bulgoczącej masy truskawkowej dodać wyciśnięty sok z cytryny.  Na chwilę zdjąć z ognia. W między czasie
w osobnym garnuszku podgrzać śmietankę kremówkę cały czas mieszając aż się lekko zagotuje. Gorącą wlać do truskawek
i mieszając lekko zagotować. Zupę można podawać na ciepło lub po wystudzeniu na zimno z groszkiem ptysiowym (zalecane) lub grzankami (z bułki lub chałki ).





 

Zupka, którą Tygryski lubią najbardziej :)



Dla prawdziwego łasucha ... czyli tarta czekoladowo-truskawkowa



Ta tarta jest mi przeznaczona :) Robię ją już od kilku miesięcy … Dzięki niej poznałam fantastyczną kobietę i autorkę pierwowzoru tarty Maję Skorupską. To  właśnie dzięki Mai poznałam cudowny smak tary czekoladowo- orzechowej, którą robiłam kilka miesięcy temu i którą dzieliłam się z Wami, a która łagodzi obyczaje w naszym domu :) i podbija serca nie tylko domowników ale także moich gości. Ponieważ sezon truskawkowy w pełni – zmodyfikowałam tartę i zamieniłam orzechy na truskawki, dodałam startej skórki pomarańczowej
i odniosłam sukces. Tarta nie doczekała zachodu słońca :)
 

Majka – jesteś wielka :)


 Co będzie potrzebne?

do wykonania kruchego spodu:
Dla formy o średnicy 23-24cm

•    200g pszennej mąki
•    szczypta soli
•    80g cukru pudru
•    100g zimnego masła pokrojonego w kostkę
•    4 żółtka
•    1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

czekoladowe masa:

•    400ml kremówki
•    300g gorzkiej czekolady
•    około 200g orzechów laskowych, uprażonych i obranych ze skórki
•    1/4 łyżeczki grubej soli morskiej, rozdrobnionej
•    skórka starta z 1 pomarańczy
•    2-3 łyżki miodu
•    około 1 łyżka zimnego masła
  • ok. 0,5 kg truskawek 



Jak wykonać?
spód:

Wymieszać dobrze  mąkę, sól i cukier. Dodać pokrojone zimne masło i połączyć palcami, aż całość będzie miała konsystencję kruszonki (zalecenie autorki przepisu)
Następnie dodać żółtka, wanilię i szybko wyrobić ciasto aby się zbytnio nie ogrzało. Tradycyjnie zawinąć w folię spożywczą
i schować  do lodówki na 30 minut.
Formę do tarty wyłożyć papierem do pieczenia. Zimne ciasto rozwałkować, wylepić spód formy i nakłuć widelcem w kilku miejscach (koniecznie). Następnie włożyć tartę do lodówki na 15 minut w celu schłodzenia, a następnie do piekarnika w celu pieczenia. Można jeszcze przykryć papierem do pieczenia
i wysypać fasolą (ale o tym wypiekaczom :-) tart nie muszę chyba wspominać )Piekłam swoją tartę tak jak Maja w 180'C przez około 20 minut, aż spód był lekko złocisty. Przed nałożeniem nadzienia czekoladowo-truskawkowego tartę należy wystudzić.


czekoladowe nadzienie:

Kremówkę podgrzać w rondelku aż do zagotowania, dodać miód i dobrze wymieszać. Następnie dodać skórkę z pomarańczy i sól
i znów dobrze wymieszać po czym zdjąć z ognia. Do gorącej śmietanki wrzucić połamaną na kawałki czekoladę i mieszać, mieszać, mieszać aż się całkowicie rozpuści po czym dodać masło i mieszać w dalszym ciągu do całkowitego rozprowadzenia go w masie. Aromatyczną masę czekoladową wylać na wystudzony spód. Przestudzić. Udekorować umytymi i obranymi z szypułek truskawkami i odstawić w chłodne miejsce aby czekolada dobrze zastygła. Ja wystawiłam ją na chwilę do lodówki  i już po chwili mogliśmy się delektować jej niezwykłym smakiem i aromatem – no ale my jak już wiecie jesteśmy prawdziwymi czekoladożercami :-)



Inspiracja: Maja Skorupska :-)



wtorek, 17 czerwca 2014

Truskawka rządzi … czyli koktajl truskawkowy inaczej


* dzisiejszy wpis zawiera lokowanie produktu
 

Czy wiecie, że 100 gramów truskawek to jedynie 30 kalorii? Oczywiście bez cukru i śmietany :)
O tym że truskawki zawierają całą masę witamin i składników odżywczych pisałam króciutko w jednym z ostatnich postów więc nie będę się już powtarzać. Mogę jednakże dodać, że truskawki najlepiej spożywać na surowo delikatnie skropione olejem, który wzbogaci ich wartość w kwasy omega i ułatwi wchłonięcie witaminy E, której zawierają bardzo dużo. Przyznam, że koktajli truskawkowych mam już troszeczkę po dziurki … 



Dzisiaj moja propozycja jest troszeczkę inna, a truskawki nabrały świeżego, zupełnie zaskakującego smaku. Można powiedzieć, że są po małej rewitalizacji :)

Na szklankę koktajlu potrzebne będzie:
  • 25 dkg truskawek
  • 1-2 świeże ogórki gruntowe
  • 1 łodyga selera naciowego
  • Woda mineralna – opcjonalnie (jeśli uważacie lub lubicie rozwadniać takie koktajle)
  • 1 łyżeczka oleju słonecznikowego

Jak wykonać?
Truskawki myjemy, szypułkujemy. Ogórek myjemy i obieramy ze skórki. Seler w zależności od chęci … ale to za chwilę :)
Truskawki i ogórka blendujemy bardzo, bardzo dokładnie. Seler naciowy możecie również zblendować albo podać go oddzielnie w koktajlu do schrupania (obie wersje są prawidłowe). W koktajlu zblendowany  seler zmienia lekko smak koktajlu. Ja preferuje blendowany seler, Pan K. i mój Synio wolą koktajl bez selera.



Do zblendowanych warzyw i owoców koniecznie dodaj olej z pestek słonecznika. Idealnie do tego nadaje się olej z firmy http://zielonynurt.pl/pl/index który zawiera bogactwo witaminy E i świetnie się rozprowadza w koktajlu. Dodaję go również do innych potraw, surówek, sałatek, do gotowania czy duszenia. Producent zapewnia, że nie zawiera konserwantów.


Każdy kto wybierze się do sklepu internetowego  na zakupy w Zielonym Nurcie otrzymuje kupon rabatowy na wybrane produkty :)


W liście składników na koktajl podałam opcjonalnie wodę. Nie zachęcam do rozcieńczania tego rodzaju koktajli. Jednakże jeśli ktoś bardzo musi … cóż. Proponuję dolać minimalną ilość wody do pożądanej gęstości koktajlu. I życzę miłych, świeżych doznań – póki truskawki na polach i w ogrodach uśmiechają się do nas
i czerwienią się z zachwytu – jaka piękna wiosna :)



Wpis bierze udział w sympatycznych akcjach kulinarnych :


                                       Lato w pełni!                        Jak ugasić pragnienie?

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Niewymagająca … czyli truskawki z ogórkiem zielonym i miętą



Zwykłe niedzielne popołudnie, powiedziałabym nawet, że szare,  bure, deszczowe i zimne. Po tej fali upałów to może nawet
i dobrze bo miejskie trawniki przypominają już Saharę, w studniach co raz mniej wody, a i ludzie zmęczeni są słońcem
i gorącym powietrzem. Mogłam znów otulić się swoim ulubionym grubym szalem i pospacerować wieczorem, bo komarki chłodku nie lubią, nie lubią :)



A co do niewymagającej … to dziś do obiadu po raz pierwszy przygotowałam coś co od dawna siedziało w mojej głowie. Czytałam, że inni blogerzy i blogerki zawsze podkreślają, że są to ich przepisy autorskie więc dziś i ja to robię po raz pierwszy!!! Chociaż tak naprawdę większość przepisów z tego bloga pochodzi z mojej głowy więc są autorskie :) no chyba, że korzystałam z inspiracji, lub dostałam przepis od kogoś – o czym zawsze Was informuję lub zamieszczam stosowne linki.
 
Przepis autorski :) na sałatkę niewymagającą … czyli truskawki z ogórkiem zielonym i miętą

 
 
Potrzebne będzie:
  • 2 ogórki zielone gruntowe (średniej wielkości)
  • 20 dkg truskawek (twardszych)
  • oliwa z oliwek/ olej roślinny (do smaku)
  • ocet balsamiczny (do smaku)
  • kilka listków mięty

Jak przyrządzić:
Ogórki myjemy, obieramy ze skórki i kroimy w kosteczkę. Truskawki również myjemy, szypułkujemy i kroimy na połówki (jeśli są małe) lub na ćwiartki (jeśli są duże). Listki mięty siekamy na drobno. Specjalnie nie podałam ilości mięty bo jedni lubią dodawać jej więcej, a inni mniej. Pozostawiam Wam tę ilość do wyboru. Jednakże jeśli znajdzie się wśród Was kompletny „laik miętowy” to uważam, że 10 listków mięty będzie w sam raz na taką ilość truskawek i ogórka. Całość należy delikatnie wymieszać, skropić niewielką ilością oliwy lub oleju roślinnego, a tuż przed podaniem skropić dodatkowo kilkoma kroplami octu balsamicznego. Nie, nie zapomniałam o żadnych dodatkowych przyprawach! Sałatka idealna do mięs oraz jako samoistna przekąska. Będę się chwalić – jest pyszna.



Przepis bierze udział w akcji:

                                                              Lato w pełni!

niedziela, 15 czerwca 2014

Przetwarzamy, przerabiamy … czyli truskawki z chili


 

Tego samego wieczoru kiedy wymyśliłyśmy z Agulkiem truskawki z imbirem :) do głowy przyszedł nam też jeszcze inny pomysł … a co! Jak się już spotkamy to do głowy przychodzi nam dużo fajnych pomysłów … nie tylko truskawkowych :) jednak skoro przy truskawkach jestem to przy truskawkach zostanę … Wymyśliłyśmy więc, że można by truskawki potraktować chili. No bo jeśli czekoladki można to czemu nie spróbować by z truskawkami?


 

No i spróbowałam. Lubię chili więc mi smakowało. Świeżutka bułeczka, masełko, kawusia i ten dżemik …
Kto nie ryzykuje ten nie ma :)




Do przygotowania truskawkowego dżemu z chili potrzebne będzie:
  • 1 kg umytych, wyszypułkowanych truskawek
  • 1 kg cukru trzcinowego  - żelującego
  • 1 papryczka chili – (posiekana) – opcjonalnie 1 łyżeczka zmielonego chili
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 5-10 goździków (w zależności od upodobania do smaku)



Jak przyrządzić:
 
Obrane truskawki rozdrobnić bądź zblendować. Truskawki połączyć z cukrem żelującym, goździkami i dokładnie wymieszać w garnku. Odstawić w chłodne miejsce na 2-3 godziny
Następnie mieszając na kuchence doprowadzić do wrzenia
i gotować przez 4 minuty cały czas mieszając (uważać by truskawki się nie przypaliły). Na koniec dodać sok z cytryny
i posiekaną wypestkowaną (lub zmieloną, suszoną) na drobno papryczkę chili.
W przypadku pojawienia się piany – zestawić z palnika i mieszać tak długo aż piana sama zniknie (piankę można też ściągnąć ręcznie łyżką).
Gorącym dżemem należy napełniać wyparzone, suche i czyste słoiczki. Natychmiast po napełnieniu zamknąć. Słoiczki stawiać do góry dnem. Ja okrywam je ciepłym polarowym kocykiem
i pozastawiam do wystygnięcia.



Przepis    bierze    udział   w  przesympatycznej akcji:
               Milion smaków truskawek                              Domowy Wyrób

sobota, 14 czerwca 2014

Hej! Przyjaciele … czyli Koktajl warzywny typu smoothie z chili.





*wpis zawiera lokowanie produktu


Przymykam leciutko oczy, przechodzę przez wielka bramę ogrodu. Czuję się jak w raju, a może czuję się jak Alicja z Krainy Czarów? Sama nie wiem … Na pewno choć na chwilę odprężam się, słyszę szum morza? wiatru? Zapominam o świecie … pozwalam nieść się tej chwili, przywoływać dobre wspomnienia, nareszcie uruchomić na powrót marzenia. Oto Ja. Wiem już kim jestem i mogę sprecyzować czego mniej więcej oczekuję od życia
i w jakim kierunku zmierzam. Pomimo, że jestem człowiekiem drogi (jak nazwał mnie przyjaciel) znam swoją drogę, prawie ją polubiłam, a co najważniejsze wiem już w jakim kierunku zmierza. Pomimo swoich smutków i lęków kocham życie
i potrafię się nim cieszyć i co najważniejsze spotkałam w swoim życiu ludzi o których mogę napisać : OTO MÓJ PRZYJACIEL!
Dla wszystkich moich przyjaciół i tych „brązowych” i tych ze szkolnej ławy i tych z przeszłości i teraźniejszości i tych, którzy być może z „jakiś przeszkód” nagle przestali się nimi czuć i dla tych , których już nie ma, a o których pamięć nie umiera i dla najbliższych, którym najtrudniej ze mną wytrzymać i dla Agulka dedykuję ten koktajl warzywny typu smoothie.


Do przygotowania 1 szklanki potrzebne będzie:
  • ½ dużego pomidora malinowego
  • 1 ogórek gruntowy
  • 1/2 małej papryczki chili (można dodać jej mniej lub wcale)
  • 2-3 liście sałaty (może być też szpinak)
  • 2 gałązki koperku
  • 3-4  listki bazyli  
  • 1 ml oleju z pestek słonecznika

Jak wykonać?

Koktajl warzywny tego typu wykonuje się bardzo prosto.
Do blendera kielichowego lub wysokiego naczynia dodajemy kolejno: sparzonego i obranego pomidora pokrojonego na mniejsze części, umytego, obranego ze skórki ogórka pokrojonego na części, sałatę, gałązki koperku, bazylię oraz odpowiadającą Wam ilość papryczki chili. Wszystko blendujemy w blenderze lub rozdrabniamy ręcznie blenderem ręcznym
i właściwie koktajl jest już gotowy do spożycia.
Można dodać jeszcze odrobinkę oleju z pestek słonecznika. . Idealnie do tego nadaje się olej z firmy http://zielonynurt.pl/pl/index który zawiera bogactwo witaminy E i świetnie rozprowadza się w koktajlu. Dodaję go również do innych potraw,do surówek, sałatek, do gotowania czy duszenia. Producent zapewnia, że nie zawiera konserwantów. Olej ułatwi wchłonięcie się witaminy E i jej szybsze przyswojenie  do organizmu.

Zamiast dodawać lodu, proponuję go dobrze schłodzić w lodówce przez godzinę, dwie :( Zdecydowanie lepiej godzinę, bo po dwóch godzinach koktajl przestaje być już świeży!!!
Przed podaniem dobrze wymieszać raz jeszcze.


Papryczkę dodałam specjalnie, by dodała pikanterii i ostrości Waszemu życiu. Czasami dobrze przejechać się "po bandzie" :)


Na zdrowie moi mili, na zdrowie :)

Wychodzę z ogrodu marzeń, wracam do rzeczywistości ... zawsze można wrócić :)

Przepis bierze udział w letniej akcji:


             
                                                              Jak ugasić pragnienie?

Przetwarzamy, przerabiamy … czyli truskawki z imbirem





To było pewnego uroczego  zimowego wieczoru kiedy siedziałyśmy sobie z Agulkiem wygodnie w jej niesamowitej bezpiecznej „dziupli”. Agulek zajadał ze smakiem malinowy sos z wanilią oraz brzoskwinie z imbirem, a mnie po głowie chodziły różne pomysły dotyczące nowych przyszłorocznych przetworów :) Wtedy też wymyśliłyśmy te truskawki. Obie przepadamy za imbirem i postanowiłyśmy, że trzeba to wypróbować. No bo czemu nie? Kto powiedział, że dżemy truskawkowe muszą być tylko słodkie?
Otóż nie muszą i oto dowód. W zeszłym roku wypróbowałam to eksperymentalnie na brzoskwiniach  , które okazały się hitem wśród moich znajomych, więc postanowiłam pójść dalej i jak Karol Okrasa przełamać kilka smaków.



Do przygotowania truskawkowego dżemu z imbirem potrzebne będzie:
  • 1 kg umytych, wyszypułkowanych truskawek
  • 1 kg cukru trzcinowego  - żelującego
  • 1 kawałek imbiru – ok. 3 cm (obranego ze skórki)
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 5-10 goździków (w zależności od upodobania do smaku)



Jak przyrządzić:
Obrane truskawki rozdrobnić bądź zblendować. Truskawki połączyć z cukrem żelującym, goździkami i dokładnie wymieszać w garnku. Odstawić w chłodne miejsce na 2-3 godziny
Następnie mieszając na kuchence doprowadzić do wrzenia
i gotować przez 4 minuty cały czas mieszając (uważać by truskawki się nie przypaliły). Na koniec dodać sok z cytryny
i pokrojony na drobno (posiekany) imbir.
W przypadku pojawienia się piany – zestawić z palnika i mieszać tak długo aż piana sama zniknie (piankę można też ściągnąć ręcznie łyżką).
Gorącym dżemem należy napełniać wyparzone, suche i czyste słoiczki. Natychmiast po napełnieniu zamknąć. Słoiczki stawiać do góry dnem. Ja okrywam je ciepłym polarowym kocykiem
i pozastawiam do wystygnięcia.


Wpis bierze udział w bardzo sympatycznej akcji:


Milion smaków truskawek Domowy Wyrób

piątek, 13 czerwca 2014

Z nieba żar ... czyli woda smakowa nr 4 (z nektarynami)


Wstęp ma być zawsze ten sam …
Wody smakowe na start :)
Chyba na dobre już wystartowały bo i upał zagościł już na dobre … o chłodzie możemy chyba już tylko pomarzyć albo  jak ktoś ma czas to pomiędzy lodówkami w marketach się poprzechadzać … ale nie polecam bo się można przeziębić :)


Dla ochłody polecam wodę smakową nr 4 – czyli przepysznie aromatyczną wodę lekko gazowaną, dobrze schłodzoną z nektarynami, które właśnie pokazały się w sklepach, rabarbarem, który niestety właśnie się kończy :( niewielką ilością jabłuszka, pomarańczy, cytryny i miłościwie nam panującej truskawki. Rześkości nadaje mięta, której oczywiście nie może w tym dzbanie obfitości i świeżości zabraknąć.


Chyba nie muszę dodawać, że po wypiciu dzbana wody, możemy raz jeszcze dolać wody i schłodzić ponownie dzban  w lodówce, a po wypiciu całej wody możecie, a nawet powinniście owoce schrupać :)
 
Jak przygotować dzban wody smakowej?
  • 2 nektaryny
  • 1 rabarbar
  • ¼ jabłka
  • 3 plastry pomarańczy
  • ½ cytryny
  • mięta
  • kilka truskawek

Nektaryny, jabłka myjemy i kroimy na cienkie cząstki. Umyty rabarbar kroimy na paski o długości 3-4 cm, plastry pomarańczy i cytryny (wcześniej umytych i sparzonych) kroimy na pół, truskawki możemy zostawić w całości lecz aby woda uzyskała aromat lepiej przekroić truskawki na połówki. Wszystkie owoce wkładamy do dzbanka, zalewamy dobrej jakości chłodzoną wodą (dziś proponuję lekko gazowaną). Na ok. 1 godzinę wstawiamy wodę do lodówki w celu jej schłodzenia i tzw. „przegryzienia się”.


 
Na upały taka woda jest rewelacyjna.


 




Przepis bierze udział w letniej akcji:
Jak ugasić pragnienie?