wtorek, 22 kwietnia 2014

Formuła 1 … czyli pierogi z jagodami :-)


 
Takich pierogów z jagodami jak robiła moja Mama nie robił nikt na świecie … Maja suszyła mi głowę o zrobienie takich pierogów już od roku … ale z Mają wiadomo jak jest… Jak są świeże jagody to nie ma Mai, jak jest Maja to nie ma już jagód :-( No i tak się bujałyśmy z tymi pierogami, aż do tego roku. Powiedziałam sobie jednak dość! Trudno! Mai stuka właśnie ćwierć wieku na tej planecie i zna tylko smak pierogów Buni, która już nigdy jej tych pierogów nie zrobi … trzeba stanąć na wysokości zadania, zakasać rękawy i zrobić te słynne pierożki, zanim znowu Maja zniknie na wiele miesięcy. Zakupiłam więc dwa opakowania dobrych, starannie wyselekcjonowanych dorodnych, zamrożonych jagód i przystąpiłam do dzieła …
 
Potrzebne będzie:
 
ciasto na pierogi:
2 szkl mąki
szczypta soli
2 łyżki oleju
mocno ciepła woda  (tyle ile wchłonie ciasto)

farsz:
  • 60 dkg mrożonych jagód (a najlepiej świeżych)
  • łyżka mąki kartoflanej lub zwykłej
  • łyżka cukru (opcjonalnie)

dodatki:
  • masło do polania
  • cukier
  • ½ szklanki gęstej  śmietany
  • kilka jagód do przybrania




Jak wykonać:
 
Jak wykonać ciasto na pierogi opisywałam już przy pierogach z kaszą i serem i pierogach ruskich i z soczewicą itp. itd. Metoda jest wypróbowana i nie widzę sensu jej zmieniać – co najwyżej można dodać mniej oleju (wystarczy np. 1 łyżka).
Mąkę przesianą włożyć do melaksera lub pozostawić na stolnicy następnie dodaj do niej sól i olej i wyrabiaj powoli dodając wodę. „Mój” melakser ma pięć stopni prędkości więc sobie stopniowałam również natężenie wyrabiania i bardzo uważałam aby nie przesadzić z wodą. Dodawałam do momentu aż ciasto było zwarte i elastyczne i stanowiło jedną całość. Wyjęłam kulkę ciasta z melaksera, przykryłam lnianą ściereczką aby nie wyschło i zajęłam się przygotowywaniem farszu.


Jagody tym razem są mrożone więc niewielką ich ilość przesypuję do miseczki i mieszam z niewielką ilością mąki ziemniaczanej i odrobiny cukru (wolę ziemniaczaną z cukrem ponieważ podczas gotowania pierożków fajnie żeluje). Ciasto rozwałkujcie, wykrawajcie z niego kółka, nakładajcie na kółko jagodowy farsz, złóżcie  na pół i starannie posklejajcie brzegi aby przy gotowaniu pieróg się nie otworzył i farsz z niego nie wypłynął.
 

Nie wysypujcie wszystkich jagód na raz bo wiadomo – lepienie pierogów jest pracochłonne.  W tym czasie jagody Wam się z pewnością rozpuszczą i powstanie jedna wielka breja, którą będzie trudno zlepić w pieróg. A tak … powolutku, małymi porcjami, podsypując cukrem i mąką (też z tymi składnikami bardzo ostrożnie, proszę!) będziecie mieli i czas na lepienie pierożków i gotowanie ich na wrzącej i osolonej wodzie do momentu aż nie wypłyną i jeszcze przez jakieś 3 do 5 minut.
 

Uwaga! Ciasto na pierożki z mrożonymi jagodami może być ciut grubsze niż na pierożki z farszem suchym.
 

Podaję polane sklarowanym masłem i słodzoną śmietanką.
 

Maja skakała pod sufit, mruczała przy jedzeniu … to chyba najlepsza nagroda. Chyba robię równie dobre pierogi jak Mama – no w końcu od Niej się uczyłam, Ją podglądałam :-)


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Babski wieczór czyli … makaron z pietruszką i bazylią


Babski wieczór … znacie to? Pewnie, ze znacie :-) a jeśli nie znacie to wyobraźcie sobie, że siedzicie sobie jak chcecie, jecie co chcecie, pijecie co chcecie i mówicie o czym chcecie i o kim chcecie do późnych godzin, a właściwie do wczesnych godzin porannych. I wcale nie jest prawdą, że kobiety na takim party rozmawiają tylko i wyłącznie o facetach. No bo jak tu rozmawiać o facetach mając na twarzy nałożoną maseczkę ściągającą, albo na włosach maskę odżywczą (bo na takich spotkaniach takie rzeczy też się robi). Tematem naszego ostatniego spotkania były wielkanocne kulinaria, zakupy i moda wiosenna w stylu średniowiecznym. Wszystko to dało niezłą mieszankę wybuchową więc przymiarek było co niemiara i śmiechu także.
Wiadomo, że na takim babskim wieczorze pojawia się też dobre jedzonko i napoje. Tym razem padła kolej na mnie jeśli chodzi
o gotowanie. Postanowiłam, że będzie to coś co lubią wszyscy,
a zarazem lekkiego i apetycznego. Mój wybór padł na przepis, który widziałam kiedyś u Olgi Smile na sos pietruszkowy
z makaronem tylko nieco go zmodyfikowałam …



Co będzie potrzebne:
  • 1 pęczek pietruszki
  • ½ pęczka dorodnej bazylii 
  • 2 ząbki czosnku
  •  50 ml oliwy z oliwek
  •  kilka łyżek orzechów nerkowca, piniowych lub ziemnych (mogą być solone)
  •  kilka łyżek tartego sera jak Parmezan (opcjonalnie)
  •  1 łyżka soku z cytryny
  •  sól do smaku
  •  kolorowy mielony pieprz do smaku
  • 1/2 opakowania pomidorków cherry 



Jak wykonać;
Pietruszkę umyć,  listki i  miękkie łodyżki włożyć do blendera. Podobnie z bazylią. Dolać oliwę, sok z cytryny, dodać obrane ząbki czosnku, orzechy, ser, szczyptę soli, pieprzu i miksować chwilę do czasu aż składniki się połączą. Sos jest gotowy
Makaron typu spaghetti ugotować wg upodobania lub przepisu na opakowaniu. Po ugotowaniu połączyć w garnku lub misie z sosem, dobrze wymieszać i wykładać porcje na oddzielne talerze. Pomidorki cherry pokroić na połówki lub ćwiartki włożyć do misy z makaronem. Delikatnie wymieszać. Można również  delikatnie całość posypać dodatkowo parmezanem i posiekaną pietruszką, ale nie ma takiej potrzeby.
 
Danie na babski wieczór idealne.



Inspiracją był przepis Olgi Smile

Kokoszka pod pierzynką czyli ... Kurczak Caprese



Mieszkanie Mai lśni już przedświąteczną czystością, w kuchni pachnie ciastem, a my siedzimy w jej panieńskim saloniku
i obmyślamy „strategię” wielkanocną. Pod „obróbkę” wzięłyśmy przepis, który Maja wyszperała w internecie. Ja jestem wzrokowcem, a zdjęcie, które zobaczyłam … bardzo podziałało na moje zmysły. Kuraka robi się bardzo łatwo i bardzo szybko. Będzie to chyba danie na obiad wielkanocny. Lekkie, soczyste
i aromatyczne z zapiekanym serem. Po prostu pycha.



Co będzie potrzebne:
  • 4 piersi z kurczaka (pojedyncze)
  • Sól i świeżo zmielony pieprz
  • Przyprawa bruschetta 
  • 2-3 łyżki stołowe oliwy
  • 3 duże ząbki czosnku zmiażdżonego
  • 1 opakowanie pomidorków cherry
  • 10 dużych liści bazylii
  • 1 plaster 5-10mm sera mozzarella na pierś kurczaka
  • Ocet balsamiczny, do smaku
  • Szczypiorek do posypania

Jak przygotować:
 
Mięso umyć, osuszyć i posypać solą i pieprzem oraz przyprawą bruschetta z obu stron i odłożyć na bok. Rozgrzać 1 łyżkę oliwy na dużej patelni lub w rondlu na średnim ogniu. Dodać kurczaka, przykryć i smażyć go przez około 10 minut. Przewrócić piersi i kontynuować póki kurczak nie będzie w całości dobrze usmażony. Kiedy kurczak się usmaży, na drugiej patelni na średnim ogniu rozgrzać 1 łyżkę oliwy. Dodać czosnek
i smażyć przez około 1 minutę póki nie zacznie pachnieć. Dodać pomidorki i kontynuować smażenie póki skórka na pomidorach nie zacznie się marszczyć/mięknąć, przez około 5 min. Zdjąć z gazu i zmieszać z bazylią. Odłożyć na bok. Kiedy kurczak będzie gotowy, pokryć każdą pierś serem mozzarella. Polać miksturą z pomidorów. Przykryć patelnię lub rondel przykrywką ponownie
i pozwolić mozzarelli się roztopić (ok 1-2 min). Pod koniec, spryskać niewielką ilością octu balsamicznego i podawaj natychmiast. 
Doskonałe z ciemnym ryżem i lekką sałatą.


 Inspiracją do przygotowania tej potrawy był wpis http://www.thenovicechefblog.com/2013/07/caprese-chicken/#_a5y_p=725005


niedziela, 13 kwietnia 2014

Wielkanocny hit 2014 :-) … czyli maślane ciasteczka wielkanocne.


To była miłość od pierwszego wejrzenia … już nie pamiętam jak natrafiłam na blog Kasi, ale jak zobaczyłam jej prześliczne ciasteczka po prostu doznałam prawdziwego zauroczenia… Potem była przesympatyczna wymiana mailowa dotycząca zakupu foremek i nie tylko … Moja miłość do tych ciastek rosła
i rosła … Miałam je piec już po świętach, bo foremki, które zaoferowała mi pomóc kupić przesympatyczna Katarzyna miały przywędrować dla mnie aż z Dalekiego Wschodu, jednak ta przemiła kobieta znalazła dla mnie podobne w necie na znanym wszystkim portalu zakupowym i tak oto  … zdążyłam jeszcze przed świętami. Niestety nie miałam tak cudownych rączek do pomocy jak Kasia :-) U mnie już rączki raczej wszystkie duże
i raczej skłonne do wyciągania po ciasteczka niż robienia ich … a pamiętam jeszcze czasy, jak z małym Syniem wycinaliśmy najpierw ludziki z ciasta piernikowego i piekliśmy w piekarniku, a potem całą rodziną malowaliśmy różnymi kolorami lukru – każdy swoje ludziki, dzwonki, choinki itp. Tak całkiem nie dawno … a wydaje się, że już nikt o tym nie pamięta :-( 


Potrzebne będą:
  • 125g cukru pudru
  • 125g masła
  • 1 jajko
  • 250g mąki
  • 2 łyżeczki cukru wanilinowego



Jak wykonać:
 
Do miski wsypujemy przesianą mąkę, dodajemy masło
i urabiamy. Następnie dodajemy cukier i jajko - szybko wyrabiamy. Wstawiamy na 5-10 min do zamrażarki lub na godzinę do lodówki.
Rozwałkowujemy i wykrawamy ciasteczka.
Gotowe ciasteczka wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 15 minut.



Tak jak wcześniej pisałam inspiracją do zrobienia tych ciasteczek był przepis Kasi z blogu o nazwie Z rozkoszą :-) na  Maślane ciasteczka wielkanocno wiosenne;)  - zajrzyjcie – szczerze polecam ten blog :-)



Wielkanocne Smaki - edycja IV

czwartek, 10 kwietnia 2014

Owocowy gaj … czyli zupa z owoców mieszanych


Zupy owocowe są jednymi z ulubionych zup mojego Synia. Nie ma w tym nic dziwnego bo chyba zupy owocowe lubią nie tylko dzieci :-) Jakiś czas temu prezentowałam Wam swój przepis na zupę jabłkową, jaką robię w swoim domu. Tym razem zachęcam do spróbowania przyrządzenia zupy wieloowocowej. Jest równie prosta do zrobienia, a jej smak przypomina smak ogrodu, smak sadu, smak lasu i smak zupy owocowej, którą kiedyś gotowała mi moja mama na campingu w środku lasu  na małej (no może nie znowu  na takiej małej) polanie… To całkiem prawdziwa i dziś już romantyczna historia… Lisów, tak nazywała się miejscowość między Lublińcem, a Herbami (dawniej woj. częstochowskie, obecnie woj. Śląskie). Sama polana mieściła się już na Chwostku w Oleksikach … prawda, że to skomplikowane? Może topograficznie, za to jak się tam już przyjechało … to wyjeżdżać się nie chciało … od wczesnej wiosny po późną jesień każdy znalazł coś fajnego dla siebie. Las żywił nas jagodami, poziomkami, jeżynami, borówkami, miodem … leśniczy Świtała (niestety imienia nie pamiętam) zabierał nas  (dzieciaki
z miasta) na wyprawy do lasu i opowiadał co i jak :-), a rodzicom przynosił mięsiwa, smalec i nalewki. Panie na stróżówce (cudowne kobiety) uczyły nasze mamy robić makaron domowy, konfitury, robić na drutach i na szydełku, a plotkowały przy tym (tylko pierza  im brakowało, hihi). Na ośrodku panowała prawdziwa sielska atmosfera, no może jak na dzisiejsze czasy – zbyt sielska ale takie to były czasy ośrodków pracowniczych w PRL-u. Jesienią przyjeżdżaliśmy do ośrodka na grzyby, na takie grzyby o jakich dzisiaj mogę tylko jedynie pomarzyć, a moja mama dodatkowo przywoziła biały ser od Pani Blacheckiej
i wielkie bukiety wrzosów. W Lisowie nauczyłam się pływać, jadłam swój pierwszy kozi ser od rodzeństwa niemowów na Kieszkach i skakałam przez cudowne ognisko tlące się czasami aż po biały świt … ciekawa jestem o czym wtedy ludzie rozmawiali, czego pragnęli?
Gdy przyszło nowe Lisowa nie oszczędzono … podzielono na działki, sprzedano indywidualnym nabywcom, potem kolejnym
i kolejnym, ech …
Gdy byłam tam całkiem niedawno – zobaczyć „mój Lisów” – nie wpuszczono mnie nawet za bramę …

Te grzanki to jak okruchy wspomnień ...

Do przygotowania tej prostej zupy będzie potrzebne:
  • 30dkg truskawek (dziś dałam wyłącznie mrożonych owoców )
  • 30dkg wiśni (dziś dałam wyłącznie mrożonych owoców )
  • 1 opakowanie mieszanki wieloowocowej lub kompotowej (z jagodami, borówkami malinami, itp)
  • 2-2,5 l wody
  • 3-4 goździki
  • 4 łyżki cukru brązowego
  • szczypta cynamonu (do smaku)
  • 200ml śmietanki 18%
  • 1 łyżka mąki kartoflanej

Jak wykonać:
 
Na wrzącą wodę wrzucić mrożone owoce. Dodać goździki
i zagotować.
Gotować przez ok. 20 min. Następnie dodać cukier i gotować jeszcze przez krótką chwilę. Tak przygotowane owoce należy przetrzeć na sicie albo użyć blendera i zmiksować na jednolitą masę (goździki można wcześniej wyjąć – ja wyjmuję).
Zblendowane  lub  przetarte owoce jeszcze raz doprowadzamy do wrzenia dodając rozpuszczoną mąkę ziemniaczaną w niewielkiej ilości zimnej wody starannie mieszając aby nie powstały grudki przy wlewaniu (tak jak przy robieniu kisielu).
Dodanie niewielkiej ilości mąki sprawia, że zupa staje się delikatnie zawiesista.  Można mąki nie dodawać – zwłaszcza jeśli zupa wyszła gęsta jak mus. Dużo zależy od ilości i jakości owoców. Można też zmniejszyć ilość wody lub ją po prostu odparować. Na samym końcu dodajemy śmietankę i cynamon do smaku.
Śmietankę można podać też dopiero na talerzu. 


Zupa ma też dwie wersje podania  - na zimno i na ciepło i obie mają swoich zwolenników zarówno w zimie jak i w lecie.
Można podawać z grzankami, groszkiem ptysiowym lub ryżem. W moim domu zwyczajowo – podaję zawsze z grzankami wykonanymi z chleba lub z chałki .


Niezobowiązująca ... czyli Zapiekanka makaronowa z warzywami i kurczakiem :-)


Zapiekanka … któż jej nie zna, kto jej nie lubi? Robimy ją na tysiące sposobów, a każdy dobry, a każdy lepszy. Ma tyle wykonań, tyle odsłon autorskich ilu kucharzy się za nią bierze
i chyba nikogo to nie dziwi … Swoją zapiekankę wykonuję zawsze z tego co mam pod ręką bo to właśnie taka zapiekanka. Nigdy nie wykonałam dwóch takich samych zapiekanek – bo i po co?
Przy zapiekance pozwalam sobie na dużą improwizację
i  szaleństwo.
 
Potrzebna będą;
  • 30dkg makaronu (dziś u mnie muszelki) mogą być rurki, świderki lub jakie bądź – ulubione
  • 1 pierś z kurczaka
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 papryka czerwona
  • 1 papryka żółta
  • 1 papryka zielona lub pomarańczowa
  • 1 średnia marchewka
  • 1 mała średnia cukinia
  • garść oliwek
  • 30dkg sera miękkiego dobrze się roztapiającego np. gouda lub  mozarella
  • 50ml śmietanki 12%
  • 1 jajko
  • 1 łyżka masła (może być roślinne)
  • Zielona pietruszka, zielona bazylia, czosnek, papryka czerwona (mielona – może być wędzona), oregano, sól i pieprz,
 

Jak wykonać:
 
Makaron gotujemy w osolonej wodzie z niewielkim dodatkiem oleju wg. przepisu na opakowaniu do stopnia al dente. Studzimy.
Pierś z kurczaka kroimy w kostkę i marynujemy w roztartym w soli czosnku, oregano, mielonej papryce, pieprzu i oliwie. Odstawiamy na ½ h w chłodne miejsce.
Warzywa (paprykę i cukinię) kroimy w kostkę, a marchew kroimy wzdłuż na cienkie długie plasterki (obieraczką do warzyw) i przesmażamy na oliwie na patelni. Kurczaka zamarynowanego również smażymy na patelni (ja smażę na oddzielnej, ale można smażyć z warzywami razem) na złoty kolor. Całość dobrze połączyć i wymieszać.
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem. Wsypać makaron
i warzywa z kurczakiem. Dobrze wymieszać. Doprawić przyprawami, dodać poszatkowane zioła (natkę pietruszki, odrobinę bazylii). W miseczce rozbełtać 1 jajko ze śmietanką
i zalać makaron. Dodać połowę sera startego na grubych oczkach. Wszystko jeszcze raz dobrze wymieszać. Na wierzchu posypać grubo resztą startego żółtego sera. Aby zapiekanka była chrupiąca i rumiana z wierzchu – należy ją posypać tartą bułką.
Zapiekankę wstawić na 20-30 minut do gorącego piekarnika o temp. 180 stopni. Czasem wyjmuję swoją zapiekankę już po 20 minutach, a czasem dopiero po 40. Wszystko zależy jak się ser zapieka i czy się coś w niej nie przypala … czas pieczenia zapiekanki to rzecz bardzo względna i orientacyjna
i niezobowiązująca :-)

Zapewniam, że robota jest … łatwa i przyjemna, a konsumpcja jeszcze bardziej będzie miła jak zaprosicie na wino i tę prostą zapiekankę swoich przyjaciół. 



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kropelka niewielka … czyli woda smakowa 1


Wstęp zawsze będzie taki sam:
 
Wody smakowe na start!
 
W naszym domu chętnie pijemy wody smakowe, ale sami sobie je przygotowujemy. Wiosna za pasem, cieplejszych dni przybywa więc pić się chce co raz więcej i więcej. Ja nie przepadam za niegazowaną wodą mineralną chyba, że … powkładam sobie do niej różnych fajnych dodatków w zależności od pory roku. Cudownie jest od wiosny do jesieni … moje dzbanki napełniam dobrą wodą z dodatkiem owoców i warzyw oraz ziół. Na wynos? Ależ oczywiście … zioła, cytryna, niewielkie kawalątka owoców
i do lodówki na kilka godzin przed wyjściem …
Uwielbiam te wody. Pamiętam jak z bratem wkładaliśmy do szklanek z wodą truskawki, rabarbar, jabłka, a nawet śliwki
i czekaliśmy aż woda zacznie pachnieć. Dziś wody smakowe podawane są już w dobrych knajpkach, znam taką jedną w Janowcu przy rynku. Znajdziecie w niej nie tylko niesamowity klimat, ale równie pyszne jedzenie i cudowną gospodynię lokalu, no i podaje się tam wyjątkowo pyszne wody smakowe (najlepsze na świecie po długiej wędrówce w upalny dzień).


 
Co będzie potrzebne:
Porcja na szklankę wody
  • Woda niegazowana
  • Plaster soczystego jabłka ze skórką
  • Cząstka pomarańczy (ósemka)  ze skórką
  • Plaster lub cząstka cytryny za skórką
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • Opcjonalnie : mięta (na szklankę wystarczy kilka listków)



Jak wykonać:
 
Do szklanki wkładam umyte i pokrojone owoce, dodaję sok, miętę (ja niestety tym razem mięty nie miałam ale zwykle do swoich wód dodaję miętę lub chętniej melisę ) i zalewam chłodną wodą. Odstawiam na 1-2 godziny do lodówki.
Można podawać z kruszonym lodem lub zwykłymi kostkami lodu lub jeśli nie lubicie zbyt zimnych napojów  wystarczy samo schłodzenie.
Świetne, orzeźwiające i bez konserwantów: na rower, Zumbę, wędrówkę lub jako zwykła butelka do damskiej torebki :-)


Woda bierze udział w sympatycznej akcji :)


                                                                   Jak ugasić pragnienie?

Lekcja pokory ... czyli kuchnia francuska



Na swoje „dojrzałe” urodziny otrzymałam wspaniały prezent. Ktoś zna moją Piętę Achillesową i postanowił zadbać i o mnie
i o siebie. No nie wiem czy to tak od razu komuś na zdrowie wyjdzie :-)



Zaczynam lekcje francuskiego …
Nauczycielką, mentorką i chef’em będzie Amerykanka aby było ciekawiej i zabawniej.
Julia ma charakter ... i ja, hmm?
Będzie się działo. Kuchnia francuska w niebezpieczeństwie ...
Będziecie świadkami tego co z tego wyjdzie, a niektórzy ... będą musieli tego skosztować …





Julia Child będzie moją przewodniczką po świecie kuchni francuskiej, która nie jest trudna ale … no właśnie potrafi być podstępna :-), no i to kuchnia dla wymagających.
 
Uwielbiam wyzwania i torty ... hihihi

niedziela, 6 kwietnia 2014

Pan Wielkanocny … czyli żurek wielkanocny


Nie wiem czy Wam, ale mnie nie mogą się udać święta wielkanocne (pod względem kulinarnym) bez żurku oczywiście.
I czy to na Śląsku czy na Lubelszczyźnie, Zamojszczyźnie czy na Mazowszu – zawsze podawano żurek. Pyszny żurek z kiełbaską
i czasem z ziemniakami. Moja Babcia pochodziła z Jasła
i podawała żur z ziemniakami. Moja Mama wywodziła się
z Zagłębia i żur był zawsze z jajkiem, wędzonką i bez ziemniaków. Ja jestem ze Śląska choć Ślązaczką nie jestem, mieszkam na Lubelszczyźnie choć korzeni żadnych związanych z tą Ziemią i swoimi przodkami nie mam za to żurek podaję w sposób „mieszany”. Mój żurek musi mieć ziemniaki, na Wielkanoc zawsze podaję go z jajem, ale zwykle nie gotuję go już na ciężkich wywarach z kiełbasy czy wędzonki (kości lub żebra wędzone lub kiełbasy). Robię to troszkę inaczej, za to mój żurek nie jest taki tłusty i ciężki, a zaręczam, że równie dobry, aromatyczny i lekki. 


Jedno jest pewne - żurek kiszę sobie sama z mąki razowej i wody z dodatkami. Tego nie robiła ani moja Babcia, ani moja Mama (kiedyś żur kupowały u dziadka ... u Klańki, co to były za czasy ... jestem pewna, że był równie dobry jak mój :-) ) 













Co będzie potrzebne:
  • 1-2 pęta dobrze wędzonej kiełbasy
  • 1 do 2 butelek żuru (1/2 litra)
  • włoszczyzna (2 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera)
  • 1 cebula
  • 1/2 kg ziemniaków
  • 2-3 ząbki czosnku (jeśli lubicie dużo czosnku to 3)
     Przyprawy:
  • majeranek,
  • tymianek,
  • ziele angielskie,
  • pieprz ziarnisty
  • opcjonalnie: chrzan tarty (1 łyżka – może być ze słoika - kupny)
  • opcjonalnie: 1 śmietana (najlepiej do zupy 18%)

Sposób przyrządzenia
Włoszczyznę obierz, wrzuć do garnka i zalej 3-4 litrami wody. Dodaj kilka kulek ziela angielskiego i pieprzu. Ugotuj wywar. Po tym jak wywar będzie gotowy a warzywa miękkie wyjmij je
z garnka. Następnie dodaj obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki i gotuj do miękkości. W między czasie na patelni zrumień dobrze z każdej strony pokrojoną w kostkę kiełbaskę,
a następnie dodaj ją do wywaru z ziemniakami i dalej gotuj. Na tłuszczyku (jeśli taki został) przyrumień na złoto cebulkę i dodaj do wywaru. Jeśli tłuszczyk jednak nie pozostał … zrumień cebulkę na maśle – doda żurkowi głębszego i bogatszego smaku.

Żurek właściwie jest gotowy … wystarczy dodać zakwasu zwanego żurkiem. Potrząsam dobrze butelką aby wzburzyć całą zawartość butelki (razem z mąką i otrębami) i odważnie wlewam do gotującego się wywaru – już żurku :-)


Dodaję przyprawy wedle uznania: majeranek, tymianek, czosnek jeśli trzeba to sól i pieprz, ubogacam smak odrobiną tartego chrzanu ze słoiczka (moja Babcia ścierała wiórki naturalnego chrzanu. Ja uważam, że dają goryczkę i szybko powodują kiśnięcie żurku więc wolę dodać taki ze słoiczka). Można tego chrzanu nie dodawać – jeśli nie macie przekonania.
Przed samym podaniem zabielam lub nie zabielam śmietaną … wszystko zależy od tego jaki żurek wyjdzie. Dużo zależy od jakości ziemniaków i zakwasu. Cóż prawda jest taka, że w śmietanie można dużo ukryć, a w żurku nie zawsze jest potrzebna – nasi przodkowie nie dodawali do żuru śmietany – to pewne :-)
Podaję zawsze z jajkiem, przepysznym jajkiem wielkanocnym.



















Przepis bierze udział w akcji Wielkanocne Smaki - edycja IV!!! :-)

Wielkanocne Smaki - edycja IV

piątek, 4 kwietnia 2014

Racuchy, placuchy ... czyli racuchy z jabłkami



Zawsze racuchy smażyła nam mama. Smażyła nam właściwie placki z jabłkami i w dzieciństwie jedliśmy placki … Dopiero przyjeżdżając na Lubelszczyznę zaczęłam używać wyrażenia racuchy. Dla mnie racuchy to raczej zawsze placuszki
z dodatkiem drożdży smażone zwykle na głębokim tłuszczu lub podobnie jak placki na oleju.

Ileż się tych placków i racuchów moja mamusia nasmażyła …
w latach kryzysu kiedy trudno było o wszystko takie racuchy były przysmakiem dzieci i takim zostały do dziś. Teraz czasem je trochę modyfikuję, ulepszam (z różnym skutkiem) ale i tak zapach i smak tych smażonych przez mamę na obiad lub kolację wydaje mi się niepowtarzalny i niezapomniany.
 


 
Potrzebne będą:
 
I z tym mam duży problem bo od lat robię ciasto bardzo na „oko”. Ciasto ma być konsystencji lejącego się jogurtu (aby dobrze pokryło jabłko), a składniki potrzebne są tak jak na naleśniki (można użyć o jedno jajo więcej)
  • 1-2 szklanka maki pszennej
  • 1 szklanki mleka
  • ½ szklanki wody (najlepiej gazowanej)
  • 1 szklanki jogurtu naturalnego lub kefiru
  • 2 jaja
  • Szczypta soli,
  • szczypta kurkumy
Opcjonalnie:  do ciasta można dodać
  • cukier wanilinowy,
  • odrobinę cynamonu,
  • rozdrobnioną w moździerzu suszoną skórkę pomarańczową
  • 2 kg jabłek (jonagold, złota reneta …)
 
produkty potrzebne do drugiej opcji placków                        
  • 25-50 ml alkoholu (rum, brandy)
  • 1 łyżeczka maki kartoflanej 
  • garść rodzynek

Jak wykonać ciasto:
 
Do miski przesiać mąkę, dodać jaja, sól, wlać zimne mleko, wodę (początkowo w ilości 1/2), jogurt lub kefir  (jeśli zdecydujecie się na dodanie cukru wanilinowego to również cukier i kurkumę – nadaje naleśnikom ładny, żółty kolor). Wszystko dokładnie zmiksować lub bardzo dokładnie wymieszać i odstawić aby ciasto się związało na jakieś 20-30 min.
Po tym czasie ciasto jeszcze raz dobrze wymieszać. Ciasto powinno mieć konsystencję lejącego się jogurtu. Jeśli ciasto jest zbyt gęste dodajecie pozostałą wodę lub dodajecie jeszcze mleka (lub wody). Jeśli wyjdzie zbyt lejące proponuję dodać mąki. Ciasto na naleśniki i podobnie na placki z jabłkami od lat robię już na tzw. oko i trudno wstrzelić się idealnie z proporcjami … jak jest za gęste dodaję produktów płynnych, a jak jest zbyt lejące – po prostu dodaję mąki. Uważam, że nie sposób go zepsuć. Odwagi więc i wiary :-)
 

 
Jak przygotować jabłka:
Jabłuszka przygotowuję na dwa bardzo proste sposoby.
 
Sposób pierwszy:
 
Jabłka myję obieram ze skórki. Kroję w plastry grubości 0,5 cm
i wykrawam ze środka krążka jabłczanego – gniazdo nasienne.
I tak z każdym krążkiem. Gdyby któryś z krążków uległ zniszczeniu, złamaniu – odkładam go do sposoby drugiego :-)

Krążki jabłka zanurzam głęboko w cieście, a następnie delikatnie łyżką wykładam na rozgrzaną patelnię z olejem. Smażę  z dwóch stron na złoty kolor. Osączam na talerzu wyłożonym papierem kuchennym, a następnie wykładam na talerz i posypuję tak jak to robiła moja mama sowicie cukrem pudrem.

 
Sposób drugi:
 
Niektóre z krążków się połamały? Super!
Jeśli się nie połamały to trzeba nam obranych jabłek
i pokrojonych w kostkę. Wcześniej (na początku przygotowywania placków) zalałam alkoholem garść rodzynek. Teraz trzeba je odcedzić i dodać do jabłek.  Placki z jabłkami w krążkach już usmażone, więc do reszty ciasta jakie mi zostało wrzucam pokrojone jabłuszka, nasączone rodzynki i kopiatą łyżkę mąki ziemniaczanej. Wszystko dokładnie mieszam
i podobnie jak przy pierwszym sposobie smażę na rozgrzanym oleju. Smażę  z dwóch stron na złoty kolor. Osączam na talerzu wyłożonym papierem kuchennym, a następnie wykładam na talerz i posypuję tak jak to robiła moja mama sowicie cukrem pudrem. 
 
Placuszki smażone drugim sposobem :-) Widać gdzieniegdzie rodzynki.

 
Który sposób lepszy??? Sama nie wiem … chyba tęsknię za czymś zupełnie innym.