poniedziałek, 17 lutego 2014

Majster Bieda ... czyli po prostu fasola



Niedawno byłam w Lublinie na targu po przyprawy … Przy tej okazji udało mi się kupić dwa pół kilowe woreczki bielusieńkiej, ekologicznej fasolki „Jaś” od „baby”. Baba okazała się przesympatyczną starszą panią, która nie dość, że z ceny spuściła na woreczku to jeszcze czosnku dorzuciła gratis :-) Ludzie, ludzie tylko u nas! Tylko na Lubelszczyźnie ludzie dobrzy, ludzie mili :-) Nie wiem jak czosnek ale fasola okazała się pierwsza klasa! Po namoczeniu ugotowała się w niecałą godzinkę, a jaka pyszni utka, mniam. Mój synek rzadko chwali to co je – no chyba, że jest to chleb z ketchupem :-) a fasoli nachwalić się nie mógł i dopytywał nawet gdzie kupiona, proszę proszę. W Puławach też kiedyś mieliśmy prawdziwy targ. Na wielkim placu miejsca było dość i dla handlarzy przywożących towar regularnie z giełdy i dla producentów rolnych  oraz producentów  „okołodomowych” (wiadomo, że w Puławach i okolicach wielu ludzi uprawia jeszcze „hobbystycznie” ziemię) i dla działkowców. Każdy mógł przyjść i sprzedać to co „dobrego mu wyrosło”. Potem urzędnicy postanowili zmienić plany zagospodarowania terenu, targowisko rozebrano, w miejscu targu mamy wielki betonowy parking. Wybudowana nowoczesną, ciasną i duszną halę targową gdzie opłaty są tak wysokie, że działkowcy i mali producenci nie przychodzą ze swoimi płodami rolnymi bo opłaty są zbyt wysokie :-( Mamy więc w Puławach partyzantkę co widoczne jest najlepiej latem – Straż Miejska goni działkowców, którzy handlują na chodnikach w stałych i „umówionych” punktach miasta, a Oni świetnie się kryją po sklepach lub umykają ze swoimi koperkami i jajkami … a ja? A ja jeżdżę do Lublina i z dziką rozkoszą robię zakupy na również nielegalnym już targowisku miejskim :-(

Do przygotowania fasoli Majster Bieda potrzeba:
(porcja na 2 osoby)
  • ½ kg fasoli Jaś
  • 3 l wody
  • Łyżka stołowa soli
  • Opcjonalnie; masło, 10dkg wędzonego boczku, ½ cebuli, Cubrica zielona

Jak wykonać:

Na noc namoczyć fasolę w dużym garnku. Najpierw przepłukać na sicie.
Po namoczeniu wodę z fasoli odlać i do gotowania wlać świeżą. Gotować do miękkości. Początkowo nie solić. Podobno fasola nigdy nie zmięknie jak się ją posoli … tego nie wiem – zawsze solę na 1/2h przed końcem gotowania. Fasolę można poznać, że jest miękka – biorąc ją na łyżkę i lekko dmuchając. Jeśli wierzchnia skórka pęka – rozchodzi się lekko to jest to znak, że fasola jest już miękka i można ją wyciągnąć
z garnka.
No i u mnie jak to u mnie fasolę je się na dwa sposoby: pół domu je fasolę tylko
z samym masłem i to koniec. Druga połowa domu je fasolę z boczkiem i cebulką oraz przyprawami, a robi się to tak:
Boczek pokroić w kosteczkę i przesmażyć na patelni. Boczek może ale nie musi być spieczony i chrupiący. Zalecam dowolność czyli jak kto lubi. Gdy boczek będzie już dochodził wrzucamy do niego cebulę pokrojoną również w kostkę i przyprawy. Proponuję dziś zieloną cubrycę ale równie dobrze morze być przyprawa do fasoli albo cząber lub coś innego …. Wszystko ładnie zrumienić . Można wymieszać z fasolą na patelni lub wyłożyć na talerz z fasolą.



Danie jest proste, nie drogie i nie wymaga zbytniej filozofii, a jest sycące. Nie jestem teraz pewna ale jadłam je bardzo dawno temu w jakiejś małej knajpce chyba na Słowacji . Fasola Majster Bieda  to już mój pomysł na potrzeby domu :-)


1 komentarz:

Bardzo dziękuję, że pozostawili Państwo swój komentarz. Wszelkie uwagi są mile widziane i czytane.
Mam nadzieję,że do zobaczenia :)